Seremonia „Seremonia”

Wydawca: Svart Records

Odkąd trafił do mnie ten krążek (nie muszę dodawać, że w formacie cyfrowym, bo pewnie większość z Was myśli, że do recenzji dostajemy limitowane winyle…) często mój plan na wieczór wygląda tak: zapuścić debiut Seremonia i napełnić szklankę czymś mocniejszym.

Seremonia nie jest zespołem metalowym. Seremonia czci occult hard rocka, z pewnymi wpływami doom metalu spod znaku Black Sabbath. Leniwe riffy zostały wykute w chropowatym budulcu, do zaprawy wlano sporą ilość wódki – tak odbieram ten krążek. Sporo tu fuzzowania, całość sprawia wrażenie nagranego podczas jamm session, w czasie którego raczej nie stroniono od alkoholu i palenia. Wnoszę to na przykład po takim „Aanuruskon Kaponki”, które początkowo niespiesznie, z czasem rozkręca się w niezłą libacyjno-orgiastyczną malignę z dodatkowymi partiami syntezatora. Dobrze w całość wkomponowuje się dość surowy głos wokalistki, która teksty wyśpiewuje swoje partie po fińsku, brzmi to bardzo naturalnie, szczerze i dość oryginalnie. Praktycznie cała „Seremonia” utrzymana jest w co najwyżej średnich tempach, wyjątkiem jest jedynie „Kosminen Ruumisvaunu”, gdzie zespół rozkręca się bardziej już od samego początku. Wszystkie numery są natomiast utrzymane w tradycji psychodelicznego rocka, tak jeśli mówimy o muzyce, jak i brzmieniu. Pewnie w jakimś stopniu kojarzyć się to może z The Devil’s Blood, ale tego porównania używam jedynie, by nakreślić Wam z grubsza, czym para się Seremonia.

Słów kilka na podsumowanie – ten krążek zapewne nie trafi do brutalistów i ekstremistów, a raczej do zwolenników pokręconych odmian ciężkiego i mrocznego rocka. Nie zapomnijcie jedynie o czymś mocniejszym i już można szeptać do samego siebie „Antikristus – us – us – us…”.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

01. Seremonia

02. Ukrijuhla

03. Rock ‚n Roll Maalima

04. Huutava Taivas, Kuuiskava Maa

05. Aamuruskon Kapunki

06. Kosminen Ruumisvaunu

07. Lusifern Kaarmet

08. Antikristus 666

09. Kiirastulen Tahtisumu

10. Hautakiven Varjossa

Autor

11331 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *