Secrets of the Moon „Black House”

Secrets of the Moon > Black House

Wydawca: Lupus Lounge

Czekałem na nowy album Secrets of the Moon, bo „Sun” czy „Seven Bells” robi mi zawsze okrutną przyjemność, gdy ich słucham. Singiel, który się pojawił nie nastrajał jakoś pozytywnie, trwożnie więc zabrałem się za „Black House”.

I na wstępie powiem Wam, że moje przeczucia co do zawartości niestety się potwierdziły. Poświęciłem nowej płycie Niemców naprawdę dużo przesłuchań próbując się przekonać do tych ponad pięćdziesięciu minut muzyki. Te numery w większości są z początku fajnie zaaranżowane, ale im dalej tym bardziej rozczarowują. Są zbyt melodyjne, w ogóle nie w stylu, za który polubiłem Secrets of the Moon. Gdzieś zniknął smutek, mrok, pojawiły się jakieś rzewne balladki. Mam dziwne skojarzenia gdy słucham „Black House”, takie jak Metallica z okresu „Load” (tak, super album, ale tu mi nie pasuje), Soundgarden, jebany Nickelback nawet. No ja wiem, że te konotacje to są totalnie z dupy, ale po prostu jestem rozczarowany, a niekiedy jakoś mi tak dziwnie zabrzmią, że moje myśli uciekają własnie w stronę tych zepsołów. Wytłumaczę Wam dlaczego na przykładzie takiego „Veronica’s Room” – zaczyna się całkiem fajnie, melodia nie przesadzona, ale już przy refrenie robi się zbyt lukrowo, wokale są milutkie, gitarki sobie brzdąkają, a melodyjka tańczy Wam po głowie. Nie, nie tego oczekiwałem. Do tego większość tych utworów ciągnie się – słuchając „He is Here” niecierpliwie wypatruję ile zostało do końca. Przeżyłbym, jakby się im przydarzył na tym krążku jeden, dwa takie numery, ale niestety cała płyta jest taka – z drugiej strony krążki Secrets of the Moon zawsze były zwarte i homogeniczne, nie inaczej jest w przypadku „Black House”. Przy czym wcześniejsza zaleta na tym albumie przemienia się niestety w wadę. Naprawdę szkoda.

Po cichu jednak liczę, że panowie na kolejnym krążku zrozumieją, że zabrnęli w ślepy zaułek i zrobią coś bliższego dwóm wcześniejszym albumom. Niechże nawet to trwa i pięć lat, ja poczekam.

Ocena: 5/10

Tracklist:

1. Sanctum
2. Don’t Look Now
3. Veronica’s Room
4. He Is Here
5. Cotard
6. Black House
7. Heart
8. Mute God
9. Earth Hour
Autor

12159 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *