Schizodeath „Empire of Dirt”

 

A kurwa zrobił mi pod górkę ten Schizodeath, bo demóweczkę wysłał mi na trzycalowym kompakcie, a mój sprzęt nie czyta takich wynalazków. Stąd też chwilę zeszło mi z recenzją „Empire of Dirt”.

A szkoda, bo tak to szybciej usłyszelibyście, że warto się zainteresować tym materiałem, bo Wałbrzyszanie sprokurowali niezły death/thrash meta utrzymany w starym stylu. Fanom sceny z lat dziewięćdziesiątych na pewno przypadnie do gustu, bo inspiracje takimi strzałami jak wczesne Krabathor, V[cenzura]r, Pestilence, może tu i tam Bolt Thrower. Trochę techniki, trochę pierdolnięcia, do tego surowe brzmienie – no w sumie taka demówka mogłaby się ukazać dwadzieścia osiem lat temu. Przede wszystkim muzyka Schizodeath ma w sobie moc i szczerość, szczególnie że trójka muzyków nie wygląda na gołowąsów. Słychać, że po prostu ten typ muzyki im w czarnej duszy gra. Nie ma tu przesadnego silenia się na to, by było szybciej czy brutalniej, utwory utrzymane są w większości w umiarkowanym tempie, a i tak kopią po dupie. Do tego okładka przywodząca na myśl stare demówki wzbogaca odbiór tego kwadransa muzyki.

Dobry ten debiut, czuć w nim ducha sceny z początku lat dziewięćdziesiątych. Czekam na kolejne materiały od Schozideath, bo „Empire of Dirt” robi smaka na więcej.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1.Empire of Dirt

2.Bipolar Mental Crack

3.Spiral Prog Anhedonia

Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *