Schismatic “Circle of Evolution” i “Egregor”

Schismatic

Wydawca: Thrashing Madness Productions

Kolejny zespół wyciągnięty przez Leszka z zapomnienia to tarnowski Schismatic. Osobiście nie słyszałem ich materiałów, dopóki nie ukazały się na kompakcie oba ich albumy, mianowicie „Circle of Evolution” oraz „Egregor”. Czyli jednak jest sens wypuszczania takich reedycji, prawda?

A teraz jak to prawdziwi muziarze porozmawiajmy sobie o muzie. Zacznijmy od wydanego po raz pierwszy w 1993 debiucie, czyli „Circle of Evolution”. Dostajemy tutaj dziewięć death metalowych numerów, które już na ówczesne czasy wydają się dość zaawansowane. Przy tym pamiętajmy, że Schismatic był młodym zespołem, natomiast muzyka na debiucie jest zaskakująco dojrzała. Tarnowianie idealnie wpisywali się w death metalową scenę, jednakże nie kopiowali jednoznacznie żadnej innej kapeli. Oczywiście wsłuchawszy się idzie wyłapać inspiracje Morbid Angel, Possessed, wczesnego PEstilence czy Immolation. Ten krążek przede wszystkim ma ciężar – technicznie jest również trochę połamany, ale dziwne rzeczy dopiero w ich przypadku mają nadejść. Nie było to może nic szczególnego, czy wybitnego jak na tamte czasy, ale po wielu latach ta płyta broni się i dziś. I na pewno wielu wówczas zostało zaskoczonych ich drugim albumem, „Egregor”. Ba, ja sam byłem zaskoczony. Na wydanej w 1994 roku dwójce zespół cholernie się rozwinął, rozwinął swoją muzykę i zrobił to naprawdę w doskonały sposób. Zespół zaczął mocno eksperymentować, wplatając do swojej muzyki elementy jazzu czy funky. Mnóstwo zmian tempa, riffy połamane niczym kości boksera po dwunastorundowej walce, sporo shredowania, progresywnych zapędów – na myśl przychodzą klasycy w postaci Cynic czy późniejszego Pestilence i w jakiś sposób będzie to prawda. Na ile Schismatic się nimi wówczas inspirował a na ile czuł muzykę w podobny sposób, nie mnie oceniać. Faktem jednak jest, że „Egregor” jest albumem niezwykle ciekawym, a z drugiej strony dość niebezpiecznym – dla przeciętnego zjadacza death metalowego chleba dziś mógłby być ciężkostrawny, a co dopiero ćwierć wieku temu. Mnie słucha się go jednak wybornie i uważam za zdecydowanie lepszą pozycję od debiutanckiej płyty. Chwała wznowieniu. Poza muzyką mamy sama reedycja jest wydana na najwyższym poziomie, tak jak już nas Thrashing Madness Productions przyzwyczaiło.

Więc nie krępujcie się, że nie znaliście Schismatic wcześniej. Jest bardzo dobra okazja do poznania. A jeśli znaliście i lubiliście – wersja kompaktowa jest chyba wskazana, co nie?

“Circle of Evolution”

1. Paths of Death
2. Spiritual Epilepsy
3. Empire of Fear
4. Evolution Circle
5. Event
6. Viva Aspidistra
7. Inheritance of Hate
8. Beyond Life
9. Schismatic
10. The Ultimate Truth

“Egregor”

1. Emotions
2. Ruined Ambitions
3. The State of Doubt
4. Egregor
5. Slippery Cheek
6. Dual Substance of the World
7. The Shame
8. God Is an Atheist
9. Bad Appeariance
10. Summertime (George Gershwin cover)
Autor

12289 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *