Saturnalia Temple „Gravity”

Saturnalia Temple Gravity

Wydawca: Listenable Records

Jako szalikowiec Saturnalia Temple od ich pierwszej demówki, nie mogłem się doczekać koncertu, jaki ten doom metalowy ansambl zagrał w Krakowie. Było przemiło, a na dodatek impreza odbyła się bodajże w dniu premiery najnowszej płyty Szwedów – „Gravity”.

No i po pięciu latach opłacało się czekać, mówię Wam. Z muzyki Saturnalia Temple niezmiennie bije dzika i pierwotna magia, która tutaj przyjęła postać sunących się z wolna, rytualnych riffów. Tę płytę tworzą riffy. Jasne, to zdanie jest cholernym truizmem, ale nie potrafię inaczej odebrać tego, co słyszę na „Gravity”. Przesterowane, rozmyte gitary są najważniejszym elementem tej płyty. Płyty, która brzmi jak zapis sonicznego rytuału. Wokale rozciągnięte tak bardzo jak tylko to możliwe, chropowate, maniakalne dopełniają całości, Słuchając „Gravity” odnoszę wrażenie, że olbrzymią rolę odgrywa tu improwizacja, gdyż chwilowo z racjonalnie sunących, grubych riffów wykluwa się jakiś szalony hałas, jazgot, jakby zespół w tym zapamiętaniu przechodził na jakiś wyższy poziom wtajemniczenia.

Słuchacz przeżywa tę płytę, jakby siedział między muzykami, otaczały go opary kadzideł, dymu z fajek i nagie kapłanki. Nie wiem jak Wam, ale mnie ta wizja cholernie się podoba. A wszystko dzięki Saturnalia Temple. Na dodatek panowie tą płytą przeskoczyli zdecydowanie „To the Others”, którą lubię, ale nie wracam do niej tak często jak do wcześniejszych wydawnictw. Bardzo mnie to cieszy i już czekam na kolejny album.

I pewnie większość z Was i tak się będzie jarała bardziej jakimiś wynalazkami z Nuclear Blast Records czy im podobnych. No trudno, Wasza strata. Ja odpalam po raz kolejny „Gravity” i udaję się w podróż.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Tordyvel
2. Saturnalia Temple
3. Gravity
4. Elyzian Fields
5. Between the Worlds
6. Bitter Taste
7. Oannes
8. Alpha Drakonis
Autor

12016 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *