Sartegos „As Fontes do Negrume”

Sartegos  As Fontes do NegrumeWydawca: Bloody Productions

Napisali do mnie Hiszpanie jacyś z prośbą o recenzję. Spoko, podsyłajcie – odpisałem, nie spodziewając się niczego wybitnego. Dopiero po pierwszym odsłuchu zrozumiałem, dlaczego listonosz trzęsie się, ilekroć wrzuca coś do mojej skrzynki.

Sartegos bowiem ma w sobie diabła! Kapela w tym roku obchodzi swoje piąte urodziny, o czym dowiedziałem się z bio dołączonego do tej EPki. Bio w kształcie odwróconego krzyża. Niby nic, a cieszy oko, hehe. Co zaś do muzyki – jest świetnie, naprawdę wspaniale. „As Fontes Do Negrume” to pięć utworów oraz intro i outro, przesiąkniętych duchem black/death metalu z cmentarnych czeluści. Jeśli miałbym powiedzieć, z jakimi zespołami muzyka Sartegos kojarzy mi się w pierwszej kolejności, byłby to Necros Christos i Grave Miasma. Do tego dorzuciłbym jeszcze wyczuwalne w aurze inspiracje greckim black metalem a’la Rotting Christ czy Necromantia bądź też Mortuary Drape. Mroczne gitarowe riffy niosą się echem po zimnych ścianach katakumb, z głębi dochodzi dźwięk opętanej perkusji… Ale nie cały czas Sartegos napierdala w dzikich tempach, wiele miejsca zajmują tutaj zwolnienia, nawiedzone podchody. W muzyce zawartej na „As Fontes Do Negrume” z łatwością można wyłapać charakterystyczny pierwiastek cechujący tę najszczerszą, grobową odmianę black/death metalu, kryjącą się po różnych ciasnych piwnicach, garażach, na krążki których czeka może pięć setek maniaków na świecie – ale maniaków oddanych. Czuję w kościach, że Sartegos już wkrótce dołączy do tej grupy na pełnych prawach.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tą EPką. Żeby każda paczka, która do mnie trafia tak na mnie działała byłbym o wiele szczęśliwszym. A wszyscy podziemni maniacy – poszukajcie tego materiału. Jest tego wart.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Névoa e Negrume (Intro)   
2. Lôstregos sob as Tumbas  
3. Meianoite no Jardim de deus  
4. Deitam Sangue os Muros  
5. O Dragóm  
6. Coraodo Seja (Trono Áureo)  
7. O Abismo (Outro)

 

 

Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *