Sahhr „Sahhr”

SAHHR-e1410904864982Wydawca: Domestic Genocide Records

Kurwa, z różnych dziwnych połączeń black metal z metalcorem jest chyba najbardziej nietrafionym. Spieszę udowodnić swoją tezę.

Udowodnię na przykładzie Sahhr, zespołu z Kalifornii. Woody Allen powiedział kiedyś, że w Kalifornii nie wyrzucają świeci, bo przetwarzają je na biznes rozrywkowy – w odniesieniu do propozycji Sahhr jest to zdanie bardzo prawdziwe. Mamy bowiem trzy utwory o metalcore’owej strukturze, na co nałożona jest epickość rodem z Dimmu Borgir i skrzeczący wokal. Melodyjki lekko smutniaste, czasem dość rzewne. Kiedy indziej z metalcore’owej stylistyki przechodzimy do mathcore’a czy brutalnego deathcore’a, oczywiście cały czas w black metalowym strojeniu. Sahhr dobrze kombinują – skoro w cenie jest black metal, ale i tak młodzież lubi metalcore’a, to dlaczego tego nie połączyć. Ano na przykład dlatego, że wychodzi z tego większe gówno niż z reformy szkolnictwa za Buzka. Do tego sprzeda się merch stylizowany na religijny BM i już można żyć. Kurwa, nienawidzę takich zespołów, nienawidzę ich muzyki i nienawidzę ich fanów. Zaorałbym to wszystko, bo nie warte jest splunięcia. Co ciekawe – sporo recenzji jest dość pochlebnych… Może inni „dziennikarze muzyczni” lubią gówno, które im ktoś ładnie zareklamował, ale nie ja.

Dobra, kończę bo szkoda czasu na Sahhr i ich gównianą EPkę. Powinno się zakazać grać black metal ludziom, którzy w ramoneskach mają wstawki z panterką. Proste.

Ocena: 3/10

Tracklist:

1. Altar of Maggots

2. Miscreant

3. Slay the Saviour

Autor

10189 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *