Wydawca: Unholy Prophecies

I następni debiutanci w moich skromnych progach. Kapela zwie się Sacroscum i robi nieporządek w sercu mem swoim czarnym crustem. Zapraszam więc.

I powiem na wstępie, że podoba mi się u tego duetu, że szukają inspiracji jak scena długa i szeroka. Osnową tej muzyki jest blackened crust – brudny i dziki, hellhammeryzujący, ale zarazem zimny. Jednakże na „Death & Drugs” znajdziemy też wtręty zaczerpnięte od Mgły, Mayhem, starego Darkthrone (Darkthrone z epoki „Fuck off and Die” też tu się znajdzie i to w sporych ilosciach), a niekiedy z kolei pod GG Allina. W sumie to całkiem fajnie im to wychodzi, przede wszystkim Sacroscum jak już bije, to bije tak żeby bolało. Niezła ta muzyka jest i goście wiedzą jak ułożyć utwory, by nie odnotowano spadku adrenaliny. „Death & Drugs” odkrywa zaś przed Wami sporo pokładów tejże, raz bardziej raz mniej, jednakże nie można powiedzieć, że mamy tu momenty jałowe. Moimi faworytami tutaj są natomiast takie walce jak „Autoerotic Thanatophilia”, „Vermin” czy „Gutter.Moloch.God” – srogi black/crustowy wpierdol, który kojarzyć się może nawet z naszym Voidhanger.

Zasadniczo pomimo pewnej zachowawczości tego albumu, podoba mi się to co na nim słyszę. Czuję, że na żywca ma to jeszcze ostrzejsze rogi i jeszcze bardziej wymachuje kopytami. Jestem kontent.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. Initium
2. Drugs & Death
3. Autoerotic Thanatophilia
4. Gutter.Moloch.God
5. Vermin
6. Waste, Horror & Degradation
7. Skin Canvas
8. Downwards Spiral
9. DCLXVI