Sacrifice „The Ones I Condemn”

Wydawca: Cyclone Empire Records

Przyznam, że już się pogubiłem ile to recenzji zaczynałem od słów „Oto do świata żywych powrócił…”, albo „Po X latach na scenę wrócił…”. Sporo. No a i tę recenzję wypadałoby zacząć od podobnych słów.

Bo oto do świata żywych, po szesnastu latach, powrócił (hehe) kanadyjski Sacrifice. Jakoś nie wyczekiwałem tego krążka z poobgryzanymi z niecierpliwości pazurami. Ale skoro „The Ones I Condemn” już jest to i dobrze. A nawet bardzo dobrze. Z prostej przyczyny – dobrych zespołów thrash metalowych nigdy za wiele. A Kanadyjczycy właśnie taki album przygotowali. Mamy więc solidną dawkę agresywnej muzyki, ale bez żadnego silenia się na starą szkołę grania. „The Ones I Condemn” brzmi dość nowocześnie, ale materiał na tym krążku nadal utrzymany jest w kanonach gatunkowych wyznaczonych dla thrash metalu ponad dwadzieścia lat temu. Kanadyjczycy postanowili postawić na szybkość i intensywność, ale opatrzoną melodią, dzięki czemu utwory dość łatwo zapadają w pamięć. Ale trzeba oddać im sprawiedliwość, że i od zwolnień nie stronią, choć pojawiają się one w mniejszej mierze. Osobnym punktem, obok którego nie można przejść obojętnie są świetne solówki – normalnie palce lizać. Kurde, można by pomyśleć, że ten krążek wyszedł spod paluchów jakichś małolatów, bo taka energia i werwa z niego bije, iż nikt nie przypuszczałby, że panowie z Sacrifice hipotetycznie powinni już przechodzić kryzys wieku średniego. Choć co prawda z jednej strony pokazują młodzieńczy polot, to jednak z drugiej strony na piątym krążku kapeli słychać dojrzałość, bowiem kompozycje stojące na niemałym stopniu złożoności są napisane z głową i pomyślunkiem. Żeby było lepiej, to wersja europejska jest wzbogacona o dodatkowy utwór w wersji live. A co, nam się też coś od życia należy, a nie tylko Japońcom i Japońcom…

Wstęp był oklepany, to i zakończenie musi doń pasować. Powrót Sacrifice zaliczam do udanych, zwłaszcza jeśli ktoś lubuje się w bardziej technicznej odmianie thrash metalu.

Ocena: 8,5/10

Tracklist:

1. We Will Prevail
2. The Ones I Condemn
3. Give Me Justice
4. The Great Wall
5. Tetragrammaton
6. Atrocity
7. Hiroshima
8. The Devil’s Martyr
9. Ultimate Power Corrupts
10. Desolation Alive
Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *