Rotting Christ „The Heretics”

Wydawca: Seasons of Mist Records

Rotting Christ wjeżdża z nową płytą. Zapewne większości czytającej Chaosa lata to koło chuja, ja jednak, z uporem maniaka, sprawdzam najnowsze wydawnictwa Greków. Sam sobie zadaje pytanie: dlaczego to robię? Pewnie przez sentyment.

Choć nie zawsze jest to bolesne i nieprzyjemne. Poprzednie wydawnictwo mi się podobało i podoba mi się nadal. Nowe natomiast też nie jest złe… Zacznijmy od tego, że „The Heretics” bierze lekki zakręt w porównaniu do drogi wyznaczonej na „Rituals”. Poprzednio było bardziej egzotycznie, teraz mamy powrót do starego, dobrego antychrześcijaństwa. Muzycznie wiadomo: Grecy nie zaskoczą raczej niczym nadzwyczajnym. Ten styl, który wykuli lata temu, dalej eksplorują. Mnie się „The Heretics” kojarzy najbardziej z okresem miedzy „Theogonia” a „Aealo”. Sporo tu właśnie podniosłości znanej z tych płyt. Choć po raz kolejny podkreślam: koła tu na nowo nie wymyślono. Wróćmy jednak do „The Heretics”. Jest to klasyka ich brzmienia i ich stylu. Choć oczywiście wprowadzone są do ich muzyki ciekawe rozwiązania. Wiadomo: nihil novi. Ale… Damskie wokale w „Vetry zlye (Ветры злые)” uważam, że wypadają całkiem dobrze. Generalnie, tak zwanych, czystych wokali przewija się przez tę płytę mnóstwo. Czy to chóry, czy to recytacje. Taka stylistyka i taki koncept. Jest to zrozumiałe. Mi osobiście to nie przeszkadza, ale są ludzie, którzy zapewne przez to zwymiotują śniadanie. Z numerów, które mi się podobają wymienię: „Fire God and Fear” klasyczna „mocna” odsłona Rotting Christ. Jakby nagrali całą pytkę w ten deseń, to by było rewelacyjnie! „The New Messiah”, tu z kolei inaczej, wolniej, duszniej. Zajebiście mi się podobają te głębokie chóralne wokale. Ciekawie zamyka tę płytę utwór „The Raven”. Niby klasycznie, ale bardzo melodyjnie, wręcz rockowo… I tak to właśnie wygląda w skrócie. Czy ta płyta ma prawo się podobać? Ma. Czy ma prawdo wywołać wstręt u ortodoksyjnych fanów black metalu? Ma. Osobiście sądzę jednak, że „The Heretics” ma coś w sobie. Mimo tego, że nie jest to najlepsza płyta w dorobku Rotting Christ.

Mimo, że nie jest to najlepsza płyta w nowożytnej erze rozwoju tej kapeli, to nie wykluczam kilku powrotów do tego krążka. Źle nie jest, ale zawsze mogłoby być o piekło lepiej…

Ocena 6,5/10

Tracklist:

1. In the Name of God
2. Ветры злые
3. Heaven and Hell and Fire
4. Hallowed Be Thy Name
5. Dies Irae
6. Πιστεύω
7. Fire, God and Fear
8. The Voice of the Universe
9. The New Messiah
10. The Raven

Autor

725 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *