Rotten Age „Zgnilizna dziejów”

Roten

 

Kontakt: Rotten Age

Przyszła do mnie swojego czasu przesyłka z trzema płytami w środku. Wydane własne sumptem, całkiem znośnie dla oka. Trzy różne zespoły, które jednak łączy (przynajmniej tak twierdzi) M-A miasto – Nowy Targ i osoba gitarzysty – Nocturna. A jak tam muzycznie?

 

To będziecie musieli poczekać, gdyż każda płyta doczeka się oczywiście własnej recenzji. Tak sobie klikalność budujemy, prawda. Na pierwszy ogień Rotten Age. Tak po prawdzie, to jedyny z bandów z tej paki, którego nazwa mi coś mówiła. „Zgnilizna dziejów” to 10 kawałków z których dwa znalazły się na demówce zespołu z 2011 roku, ale teraz mamy na nowo nagrany wokal i bas. I to od nich chciałem zacząć, a w zasadzie się na nich skupić, bo są w zasadzie reprezentatywne dla całego materiału. Nie wiem jak brzmiały one w pierwotnej wersji, więc i ciężko mi będzie stwierdzić, czy jest jakiś progres właśnie w kwestii wokalu, ale bez wątpienia potrzebuje go on dalej. Zamysł być może i dobry, ale umiejętności jeszcze nie te. W niektórych momentach brzmi płasko. W innych jak bulgotnik. Siłowo, a do tego czasem po prostu topornie.  To słychać w kawałku „Hańba”. Całkiem ciekawie wokalnie (muzycznie też zresztą) się on zaczyna, tylko że mniej więcej w połowie zaczyna  nużyć, a głos wkurzać. Początkowo dość ciężko się w tej płycie zaczepić. Kawałki po sobie następują i wiele z nich w głowie nie zostaje. Ot, black metal jakiego wiele. Po kilku kolejnych odsłuchach jest już zdecydowanie lepiej. Na tyle, żeby całość podsumować tak. Cudów na razie nie ma. Skróciłbym kawałki, co bez wątpienia miało by przełożenie na ciekawość tej dość prostej jednak muzyki. Przykładem niech będą „Bluźniercy”. Większej filozofii tutaj nie ma, ale dzięki temu, że ma on te 3:24, a nie dajmy na to 7,24 („Królestwo złudzeń”) jest lepiej. W tym pierwszym przypadku, mimo że prosto, to nie nudno.A i brzmienie takie o. Sporo Panowie przed Wami pracy i może coś z tego będzie. Jeszcze za dużo chaosu, ale może coś…kiedyś…

 

Na koniec nie mogę sobie odmówić złośliwości, ale nie w stronę zespołu. Teledysk z „Beskid Moshfest”. Kawałek „Zgnilizna dziejów” (przy „Królestwie” też) i fani. Kurwa „Make love, not war”. Przytulaski – głuptaski. Obejmij mnie kolego kucu, będzie  nam raźniej. No kurwa.

Ocena: 6/10

Tracklist:

01. Zgnilizna dziejów
02. Bloody Hunger
03. Przeznaczenie
04. Zaraza
05. Hymn śmierci
06. Bluźniercy
07. Królestwo złudzeń
08. The Last Breath of Rotten Age
09. Hańba
10. Kowadło nienawiści

Autor

3815 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *