Wydawca: Defense Records

Ponad 7 lat trwa moja znajomość z tym zespołem. Chwaliłem debiut, tonowałem nastroje przy drugim albumie. Teraz mam przed sobą trzeci materiał Rotengeist.

I jest on z mojego punktu widzenia taki sam jak drugi. To znaczy poza paroma momentami kompletnie do mnie nie przemawia. Zaczniemy jednak od pozytywów. Na pewno Panowie się rozwinęli od ostatniego materiału. Trzeba im oddać, że z uporem wykuwają swój styl. To znaczy „swój”. Gdybym miał wskazać jakieś kierunkowskazy, to poszedłem bym w kierunku Machine Head i Sepultury (mam tutaj na myśli Chaos AD). Panowie nie stronią tutaj od wpadających w głowę riffów mocno odznaczających się w utworach i śmierć metalowych zwolnień, które wypadają nad wyraz dobrze. To materiał niepozbawiony melodii (w tym pozytywnym nielukrowanym znaczeniu). I w zasadzie to materiał dobry. W miarę równy. Tematyka liryków jak najbardziej na czasie. O religii i jej wykorzystywaniu (w pewnym uproszczeniu tutaj piszę) zawsze można pokrzyczeć. Kontrowersji (dla mnie) w tym zero, nowych koncepcji też, ale jebać. Temat jest. Dostajemy cover Karceru „Gest idoli”. Kawałek, który znam od lat pacholęcych i go lubię. A w tym wypadku nie wiem. Tak szczerze nie mam zdania, czy mi się on widzi, czy nie. W ogóle to brzmi to tak jakby coś przekombinowano z kręceniem gałkami w jego przypadku. Dziwnie. Natomiast ogólnie brzmienie tej płyty w moim odczuciu jak najbardziej na plus.

Tylko jak wspomniałem na początku mnie ten materiał kompletnie nie tyka. Może komuś taki thrash podchodzi. Wtedy może sprawdzić. Czy zatrzyma się na dłużej? Nie wiem czy ten materiał coś zwojuje.

Ocena: 6/10

Tracklist:

01.Butcher’s Bill
02.Nightmare Within Nightmare
03.Moments of the Ecstasies
04.Pray, Hate… Fight!
05.Lunatics Fanatics
06.New Direction
07.Gest Idoli
08.The Test That Divides Us All