Wydawca: Godz Ov War Productions

Jest na polskiej scenie kilka zespołów, które odstają od pozostałych pod każdym względem – są brzydsze, bardziej wulgarne, bardziej podziemne i bardziej bezkompromisowe. Jednym z nich jest właśnie Ritual Lair.

Dawno nie było nic od nich słychać, no z pięć lat minęło od czasu ich ostatniej EPki, więc najwyższa pora, żeby dostarczyli nam małą porcję zgniłego metalowego ścierwa z najgłębszej i najbardziej zapuszczonej piwnicy. Nazwali je uroczo – „Mother of Misery and All Repugnance (Diavolos Intervale)” i zamieścili na nim sześć utworów, które dla uproszczenia można by nazwać black metalem, ale tak cholernie osadzonym w klasyce a’la Hellhammer, jakiś wczesny wykoślawiony Mayhem, Morbid, Tormentor, Poison, że spokojnie chwilami można do tego dorzucić jeszcze etykietki death/thrashu… No i przyznam, że brzmi to zdecydowanie lepiej, niż wcześniejszy materiał – który brzmiał źle, ale w tym gorszym sensie hehe… Na „Mother of Misery and All Repugnance (Diavolos Intervale)” jest tak jak być powinno – ale pojmą to tylko ci nieliczni, których oświecił swoim lucyferycznym światłem Upadły i powiedział: tylko podziemny metal z lat osiemdziesiątych is real.

A mówiąc całkiem serio – niewyobrażam sobie maniaka Undergroundu, który oleje ten materiał. Nie ma się co więcej rozwodzić – trzeba napierdalać.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. I    
2. II    
3. III    
4. IV    
5. V    
6. VI