Retribution „Rip the Silence”

Kontakt z zespołem: Retribution

No i taka to kurwa sprawiedliwość losu. Jedni sobie jadą na Venom, wiadomo co deptać i kroić gówniarzy – pozerów z koszulek, a inni muszą siedzieć i tłuc recenzje. Zdałoby się by były nowatorskie, lekkie i błyskotliwe, ale ileż można, a poza tym do tego jednak trzeba odpowiedniego i kopiącego krążka. Drogą świadomego wyboru ustaliłem, że będzie to odkładany wcześniej przeze mnie Retribution „Rip the silence”. I tak jak myślałem nie zawiodłem się. Chociaż…

Żartowałem. Nie będzie „chociaż”. Zacznijmy od tego, że jest to tylko EP, więc mógłbym marudzić, że mało. Ale nie będę. Bo jest muzyki tutaj w sam raz na jedno posiedzenie. Nie, nie w kiblu. W knajpie z innymi, różnymi tymi takimi. Ogólnie: tłumem wesołych, niekoniecznie trzeźwych, metalowców. Skąd taka koncepcja mi się urodziła? Ano z tego co słyszę na „Rip the Silence”. Chłopaki parają się ogólnie pojmowanym thrash metalem i  to już jest argument za tym by puszczać to na wszelkiego rodzaju imprezach, kiedy to stan upojenia sięga średniej 2 koma 3 promila i jest jeszcze za wcześnie na Fasolki i inne disco polo, ale za późno na progresywne brzmienia najnowszej supergrupy. Czyli stan pośredni. I tu właśnie moją pokrętną logiką i słowem dochodzimy do błyskotliwej (a jakże ) konkluzji na temat EP „Rip the Silence”. Jest to krążek tak zwanego środka. Spodoba się właściwie wszystkim. Panowie wykorzystują swoje umiejętności do tworzenia muzyki, która stylistycznie opiera się na thrash, ale ukazywanym w różnych odsłonach. Mniej melodyjnie a bardziej agresywnie. Bardziej agresywnie, a mniej melodyjnie. Szybciej. Wolniej i tak dalej. Mówiąc prościej: wszyscy będą zadowoleni. Owszem można się zastanawiać, czy to nie jest asekuranctwo ze strony Retribution? A może chcą się wszystkim podobać i dlatego grają tak jak już kiedyś ktoś zagrał… Jeśli ktoś z Was miał właśnie takie myśli, to proponuje jebnąć się w głowę półtora kilowym młotkiem. To jest thrash metal A.D. 2010. Tu się już nic nie wymyśla, tu się po prostu napierdala. I na koniec muszę oczywiście pokiziać za uszkiem kolegę Tymka na wokalu. No wie chłopak, że mi jego głos podchodzi. Nieważne czy śpiewa po pijaku „Bohemian Rhapsody” na 25 wokali, czy w niedziele grzecznie w chórze kościelnym księdzu się daje podszczypywać. Jedyne czego się przypierdolę to to, że niektóre partie są na siłę pchane w krzyk. Tyle. Koniec.

Czekam Ci ja na drugą już w dorobku Retribution płytę. EP narobiło mi smaku . Sumując, przystawka zwiastuje dobry dalszy ciąg. Często jest jednak tak, że koreczki są zajebiste, a główne danie chujowe. Trzymając się tych kucharskich porównań. Panowie nie przypalcie następnego długograja, bo będę reklamował u kierownika sali.

Ocena: 8/10

Tracklist:

01. Convicted
02. Rip The Silence
03. Deadication (Final Bullet)
04. Backstabbed
05. 24/7 13
Autor

3572 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *