Resistance „To Judge and Enslave”

 

 

Żeby mi się tylko nie spodobało. Koledzy oldschoolowcy się ode mnie wrócą. Ręki nie podadzą, wódki się ze mną nie napiją. No bo jak pić z kimś komu się podoba jakiś death/core/extreme i „nie wiadomo co to tam jeszcze” metal, czyli po prostu nowodne gówno. Na szczęście się nie spodobało. „Ale”.

Ustalmy co następuje. Płyta Resistance mnie w żaden sposób nie zniewoliła. Nie lubię takich mieszanek i nic tego nie zmieni. Obiektywnie jednak rzecz biorąc: w swoim gatunku, ta płyta jest po prostu dobra. Zaczyna się co prawda takim sobie intrem, które wykorzystuje patent ograny do bólu (w jego początkowej części), ale za to daje taką muzyczną pigułkę, tego co na „To judge and Enslave” się znalazło. Płyta bez wątpienia kipi agresją i tego jej odmówić nie można. Wynika to między z pracy pałkera – ta naprawdę mi się podoba. Trzeba, to będzie zapierdalał, a jak mus to i zwolnić potrafi. Są oczywiście i nagłe zmiany tempa – bez tego ten „extreme death metal” się obyć wszak nie może. Wszelkie screamy i inne mecyje wokalne również są. Mnie to osobiście niespecjalnie rusza, ale do tej muzyki pasuje idealnie. I to chyba podstawowa zaleta tej płyty. Jest świetnie skrojonym materiałem z naprawdę dobrym brzmieniem. Moje ucho zawieszało się jednak głównie na elementach typowo death metalowych – świetny początek „Nihil” mogę słuchać w kółko- których też tu sporo jest i między innymi dlatego wytrzymałem do końca. Niektóre niestety patenty mnie prywatnie odrzucają, vide wokal, jak ja to nazywam płynący, szczebiocący – utwór „Oblivious”. Przyznać jednak muszę, że te irytujące nowomodne pierdółki, aż tak „irytujące” tutaj nie są. Energia, siła i wkurwienie – to trzy słowa, które w moim prywatnym odczuciu opisują to co na tej płycie znajdziecie.

I tyle. Nie będzie żadnych podśmiechujków, szyderstw i tym podobnych wyrazów umiłowania. Sprawa jest prosta. Dla fanów grania w tym stylu – pozycja zapewne obowiązkowa, dla tych którzy bardziej cenią staromodne podejście do metalu – ewentualnie z czystej ciekawości.

Ocena: 7/10

Tracklist:

01. The Descent
02. Make Belief Savior
03. Hordes of The Damned
04. Oblivious
05. E.N.S.L.A.V.E.D.
06. Nihil
07. Traitor
08. Brutalized
09. Pointless Desire
10. Clench Your Fist at God

Autor

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *