Repossession „Reign over Inferno”

Wydawca: Psycho Records

Ma rękę, czy raczej ucho Robert z Psycho Records do ciekawych zespołów. Zakochać się co prawda w Repossession nie dałem rady, ale spodobali mi się na tyle, żeby parę ciepłych słów o nich napisać. A to już w przypadku wiecznego malkontenta dużo znaczy.

Panowie młodzieniaszkami już nie są, a Repossession ich pierwszym zespołem nie jest i to słychać. I to plus. Dość mam bandów, które zabierają się za granie w „klimacie starej szkoły” dowolnego rodzaju metalu, a mleko pod nosem i umiejętności brak. No, ale przecież taki jest teraz kierunek, to trzeba się poświęcić i plakaty Children of Bodom zamienić na Terrorizer, czy inny Possessed chociaż nazwy tak średnio coś mówią. Ale do tematu, jak mawiała moja polonistka. Repossession nijak nie pasuje do przedstawionej powyżej wizji. Jadą co prawda starą szkołą death metalu, ale robią to z takim ogniem i świeżością, że ja im wspaniałomyślnie wybaczam pewną wtórność. Mało mnie interesuje, że to już było i słyszałem to wiele razy. Za nic mam , że nie odkrywają oni ani koła, ani tym bardziej silnika czterosuwowego. Mówiąc mottem życiowym mojego znajomego : Jebie Mnie To. Bo mnie się te 6 utworów po prostu podoba. Jest ogień z dupy, jest agresja (coś za często ostatnio używam tego słowa), jest po prostu prawdziwy death metal. Bez zbędnego pierdolenia i napinania się. A i solówka się trafi, żeby nie było.  A całość spina wokal Ravena. I powiem tak, panowie jak on jeszcze raz będzie chciał Wam spie.. uciec, to przywiążcie go do krzesła. Włączcie najnowsze dzieło Rhapsody of Fire i męczcie go tak długo, aż wypowie formułkę „ i nie opuszczę aż do śmierci”. Kawał głosu ma i szkoda, żeby się tenże zmarnował. Debiut roku to nie jest, wielkie odkrycie też nie, ale moc i siła tego albumu mi to rekompensują. Zresztą mam dziwne wrażenie, że Repossession ma w dupie takie formy uznania ich umiejętności. Czekam na drugi album. A i na koniec. „Let’s fuckin’ Die” zabija, he he he.

Następca „Reign over Inferno” ma być ponoć inny. Utrzymany w stylistyce śmierć metalu, ale… inny. Nie wiem nie słyszałem. Ale. Usłyszę, bo jak sami nie wyślą, to się upomnę.

Ocena: 7.5/10

Tracklist:

01. Let`s Fuckin` Die
02. Deaden
03. Rain Over Inferno
04. Tasted
05. Stray Soul
06. The Wings
Autor

3698 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *