Rape on Mind „Downwards”

rape on mindWłaśnie dzierżę w łapie debiutanckie dzieło Rape on Mind zatytułowane „Downwards”. Pudełko jest jednak puste, bo już parę dni materiał ten nie opuszcza odtwarzacza hehe. Strasznie pozytywnie mnie chłopaki zaskoczyli, obawiałem się kolejnych niestrawialnych połamańców, a dostałem…

Owszem połamańce, ale jakże przyjemne dla ucha. W momencie, kiedy Antigama trochę przestała grać jak Antigama, a na scenie polskiej brakuje pogiętych dźwięków inspirowanych Kobong czy Nyia Rape on Mind daje nadzieje, że polska scena dziwactw metalowych nie umarła. Mnie „Downwards” przyjebało srogim kopniakiem w sam splot słoneczny. Ciężkie riffowi akrobacje, miażdżąca perkusja i pokręcony wokal to siła tej kapeli. Ale to nie wszystko: nie brakuje tu elementów zaskakujących takich jak saksofon, klawisz czy czyste wokale. Nie można też pominąć faktu, że dwóch członków Rape on Mind udziela się w zespole, Ketha, który gra coś w ten deseń. Zresztą o szufladki tu trudno, bo muzyka sprawnie wymyka się wszelkim klasyfikacją. Jak dla mnie to po prostu kawał porządnego grania w stylu, który uprawia obecnie niewiele kapel w naszym pięknym kraju nad Wisłą. Na ten debiut chłopaki kazali sobie naprawdę długo czekać, ale uważam, że było warto. „Downwards” to 28 minut muzyki, która naprawdę potrafi wyrwać z fotela i wypierdolić prosto na księżyc. I co ciekawe, przy takich dźwiękach: nie męczy.

Naprawdę godny polecenia materiał, jak zasłuchiwaliście się w starej Antigamie i mieliście przy tym erekcje to „Downwards” jest właśnie dla was. Mam nadzieje, że ekipa tym krążkiem wypłynie na szersze wody. Róbcie dalej to, co robicie, bo robicie to w chuj dobrze. Amen!

Ocena: 8,5/10

Autor

749 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *