Rampart „War Behest”

Wydawca: Inferno Records

Pierwszy raz usłyszałem o Rampart w momencie gdy otworzyłem kopertę od Inferno R. Porządnie wydana płyta – w sumie to u nich norma. Ciekawe czy utrzymali poziom muzyczny wybieranych zespołów?

Inferno Records wydaje metal w klasycznej odsłonie, także od początku wiadomo, że spodziewać możemy się heavy, speed, lub ewentualnie thrash metalu. Tak naprawdę to pytanie ze wstępu jest nie na miejscu. Nauczony doświadczeniem,a także wydawnictwami które z Francji przychodzą dość regularnie, po prostu wiem, że i tym razem Inferno Records dupy nie dało i to jeszcze przede pierwszym przesłuchaniem. Początek płyty wkradł jednak pewną nutkę niepewności, bo pierwszy utwór – szczególnie w kwestii wokalnej – jest położony w sposób koncertowy. Wokalistka albo się przestraszyła, albo dopiero co wstała po ostrej imprezie, bo brzmi to koszmarnie. Na szczęście im dalej w płytę, tym lepiej. Chociaż faktem jest, że to wokal z typu „przyzwyczaj się, albo umrzyj”. Muzycznie rzecz biorąc, Rampart proponuje nam podróż w lata osiemdziesiąte i to słychać i czuć w każdym momencie i aspekcie. Panowie hołdują  częstym zmianom tempa i skomplikowanym kompozycjom. Chociaż przy dłuższej znajomości z tą płytą, ukazują one swoją heavy metalową prostotę. Ot taki paradoks. To album ze sporą dozą melodii i okraszony całkiem ciekawymi solówkami. I tu nie ma co więcej zachwalać, czy krytykować. Jasno i prosto widać dla kogo ten album jest, a kto powinien go omijać szerokim łukiem.

Po raz kolejny Inferno mnie nie zawiodło, tylko niech zaczną pakować płyty nieco bardziej pancernie, bo to że do tej pory żadnej nic się na naszej poczcie nie stało, można by opisać boskim cudem. A my takowych przecież nie lubimy.

 Ocena: 6/10

Tracklist:

01. Thunder Realm (Prologue)
02. Army Of The Perfect
03. Ghost Of Freedom
04. Within The Silence
05. Road To The Unknown
06. Fire Circle
07. Up In Arms
08. Storm Force
09. Give Nothing Back
10. March On To Victory (Epilogue)

Autor

3531 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *