RAM „Under The Scythe”

Wydawca: High Roller Records

Wyobrażacie sobie, że niektórzy grają jeszcze heavy metal, jakby były wczesne lata osiemdziesiąte? Jeśli nie, to zapuśćcie sobie RAM.

No bo tak – siedmiocalowy singiel z dwoma jedynie utworami, z czego jeden brzmi jak hołd dla ósmej dekady, drugi zaś realnie nim jest. Zacznijmy od pierwszego – „Under The Scythe” to czterominutowy orgazm dla maniaków melodyjnego, ale zadziornego metalu spod znaku NWOBHM. Tnące po policzkach riffy, melodyjny refren, który nie opuści mojej pamięci jeszcze przez bardzo długi czas, galopująca perkusja. No po prostu palce lizać, jakie wspaniałe hejwi! Do tego brzmi to niesamowicie! Super i pomyśleć, że jeszcze nie mam ich płyt na półce! Trza nadrobić. A co do drugiego utworu – czy mówi Wam coś tytuł „Evil”? Tak, chodzi mi o utwór, w którym wokalista śpiewa, że urodził się na cmentarzu pod znakiem księżyca. Co prawda, nic nie pobije oryginału, lecz RAM bardzo się stara, by tenże doścignąć. Zwłaszcza jeśli chodzi o kwestię wokalu – Oscar poradził sobie z nimi naprawdę bardzo dobrze.

Cóż, nie pozostaje Wam nic innego, jak wskoczyć w jajognioty i zapuścić sobie „Under The Scythe”. Jeśli nie posiadacie takiego odzienia, zdobądźcie chociaż tą płytę, jaja ugniatajcie sobie dłonią!

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Under the Scythe
2. Evil (Mercyful Fate cover)
Autor

11738 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *