Radon Trench „Gods of Decimation”

Radon Trench okładka

Wydawca: Demented Omen of Masochism Productions

Kurwa Twoja mać, co tu się odpierdala. Już bardzo dawno nie słyszałem krążka tak przesyconego nienawiścią. Mowa o Włochach z Radon Trench ich ostatniej EPce „Gods of Decimation”.

Już sam dźwięk wojskowego marszu, który służy tutaj jako intro nastraja nas adekwatnie, szczególnie, że wymieszano go z gitarowymi przesterami czy jakimś elektronicznym noisem. Duet z Lombardii atakuje nas zmasowanym black/death metalowym atakiem i przyznam, że nie za bardzo nawet wiem do czego to porównać. W tych wolnych fragmentach ich muzyka jest totalnie marszowa, coś w stylu zgruzowanego martial industrialu Arditi – tylko po prostu zdecydowanie bardziej brutalnego i surowego. A w tych najszybszych momentach to już nie można tego porównać do niczego innego niźli dźwiękowego terroru i eksterminacji. Tempa takie, że automat perkusyjny ledwo wyrabia, gruzowate gitary ścierają wszystko w pył, zaś wojenne komendy wydaje skryty gdzieś głęboko, przepuszczony przez efekty wokal. Może to dziwne skojarzenie, ale Radon Trench brzmi trochę tak, jakby Mortician zaczęło napierdalać covery Revenge. No cóż, nie poradzę, mądry nie jestem, to i skojarzenia głupie.

Podejrzewam jednak, że „Gods of Decimation” trafi do kilkudziesięciu fanów, którzy docenią ten album, natomiast dla reszty będzie to niezrozumiały hałas. Ja lubię odgłosy spadających i wybuchających bomb, więc akurat miło mi się obcuje z tym materiałem.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Not a Step Back!
2. CN-
3. Death Before Dishonour (Bushido)
4. Decimation
Autor

11334 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *