Quo Vadis “Infernal Chaos”
Trochę historii. W drugim programie TVP gdzieś koło 1993 roku w audycji dla młodzieży „Luz” zobaczyłem teledysk do „Ameryki”. Dzień później dziewięcioletni Oracle zaopatrzył się w kasetę z gołym grubasem na okładce. Tak zaczęła się moja znajomość z Quo Vadis.
Dziś i ja mam latek ciut więcej i Quo Vadis też młodsze nie jest. Ale nie słychać na „Infernal Chaos” jakiejś starczej zapaści. Przeciwnie – po płytach nie powalających przyszła kolej na prawdziwie metalowe pieprznięcie. Ale myliłby się ten, kto myśli, że Quo Vadis powrócił do agresji z debiutu – „Infernal Chaos” jest zaskakująco melodyjna kiedy trzeba, a kiedy nie trzeba – szybka i bezpardonowa. Quo Vadis czuje, że obecnie mamy XXI wiek, więc muzyka z ósmej płyty odpowiada dzisiejszym standardom. Oczywiście, zespół nie wskoczył w szerokie gacie i nie rapuje, jednak słychać wyraźnie, iż panowie uważnie śledzą metalowe poletko ostatnich lat. Już od otwierającego całość „Caducus” Skaya i reszta wycina nam wysokooktanowy thrash metal nowoczesnego sortu. Po otwieraczu przyszła kolej na energetyczne „Blood for Oil” (czuć Slayer!) i „Bomb & Fire” (genialna motoryka!) – wpadające w ucho refreny robią swoje i już od pierwszej sesji z płytą chodzą po głowie. Mocno rozpoczynający się „Black Horizon” zwalnia przy refrenie i znów mamy dosyć melodyjny kontrapunkt dla porządnej thrash metalowej jazdy. Na pewno z płyty wyróżnia się dodatkowo „Dreams”, który ma bardzo rock’n’rollowy driver oraz „Russia” z ludowym motywem przyjaciół Moskali. Wspominam jedynie o tych, gdyż w jakiś sposób odróżniają się od reszty kawałków, niemniej jednak cała płyta jest skomponowana, zaaranżowana, odegrana i wyprodukowana na bardzo wysokim poziomie. Równocześnie „Infernal Chaos” to pierwszy krążek Quo Vadis odśpiewany przez Skayę w ojczystym języku i o ile obawiałem się efektu, koniec końców wypadło to dobrze.
Jestem pod olbrzymim wrażeniem najnowszej propozycji Szczecinian. Jak na moje ucho, jest to jedna z lepszych płyt w tym gatunku na polskiej scenie tego roku. Jak na kapelę, która za rok będzie fetowała swoje ćwierćwiecze – jest genialnie. Patrzcie, młodzi i uczcie się!
P.S.: Chaos Vault objął płytę „Infernal Chaos” swoim patronatem, obok między innymi tygodnika „Fakty i Mity”. Mam nadzieję, że po przegranych przez Kaczyńskiego wyborach pojawimy się w jednym „szerokim froncie opozycji” w przemówieniu Jarosława, hehe…
Ocena: 9,5/10
Tracklist:
| 1. | Caducus | ||
| 2. | Blood for Oil | ||
| 3. | Bomb & Fire | ||
| 4. | Black Horizon | ||
| 5. | Chaos | ||
| 6. | Dreams | ||
| 7. | Cross Of Gold | ||
| 8. | East vs. West | ||
| 9. | Nimue | ||
| 10. | Evil Dad | ||
| 11. | Russia |
You might also like
|
|
|
|
|





















Płyta jest zajebista!!! Totalnie światowy poziom!! Zajebiste riffy…