Quest of Aidance „Dark Are the Skies at Hand”

Wydawca: Pulverised Records

Kurna, zdziwiłem się, że Pulverised podesłało mi do recenzji epkę z 2008 roku, ale może planują jakieś wznowienie, albo co. Albo stwierdzili, że mało kto słyszał o Quest of Aidance i pora to nadrobić.

Kapela, której to minialbum jest przedmiotem niniejszej recenzji pochodzi ze Szwecji i gra grind/death metal. Złośliwie rzekłbym, iż z dodatkiem ambientu, hehe. Że niespotykana mieszanka? Ja wiem, ale jeśli epka ma osiemnaście minut, a połowę z tego czasu zajmują instrumentalne poplumkiwania, to jak inaczej to określić. Albo jakieś pseudo orkestralne partie, pasujące do brutalnej sieczki jak chuj do buta. Co prawda brak spójności może być tłumaczony tym, iż ta epka jest zbieraniną różnych nagrań. Tylko po co zbierać takie nagrania i wydawać to w tak niestrawnej formie? Zresztą, abstrahując od kawałków instrumentalnych – rozpoczyna się ponad minutową rzeźnią, cakiem przyjemną dla ucha, ale już kolejny kawałek ma w sobie dość sporą dawkę melodic death metalowych melodii. Dopiero po kilku odsłuchaniach popatrzyłem, kto stoi za Quest of Aidance – no i są to między innymi muzycy kaszaniarskiego The Few Against Many. I to tłumaczy, dlaczego odrzuca mnie od „Dark Are the Skies at Hand”… Krążek jest niespójny, bez pomysłu na granie, do jednego worka wrzucono na chybił trafił kilka różnych stylów i na ślepo je odegrano. Tak ja odbieram ten album. Do tego tytuł jednoznacznie kojarzy się z pewnymi płytami pewnej grupy ze Szwecji, tak jakby chciano bazować na sentymencie niektórych ludzi, hehe.

Cóż, pecha mają do mnie niektórzy muzycy, bo nieważne co nagrają, ja i tak (bezwiednie) zbesztam ich muzykę. Widać taka karma. W każdym razie nawet jakby za Quest of Aidance stał Lemmy z Ozzym i wyszła im taka płyta, byłoby tak samo.

Ocena: 4/10

Tracklist:

1. Distant World Arrival*

2. Sirian Breed**

3. Yautjan Overture (instrumental)**

4. Yield*

5. Red Dust**

6. Soundtrack To Hish (instrumental)**
Autor

12149 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *