Purtenance „Sacrifice the King”

Wydawca: Xtreem Music

Nie wiem ile osób jeszcze wierzyło, że ta grupa powróci, ja sam na przykład nie do końca. Taki ze mnie niewierny Jakub. Choć pogłoski chodziły. A w końcu słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami.

A imię jego to „Sacrifice the King” i jest to powrotna EPka Finów z Purtenance. Początkiem lat dziewięćdziesiątych wypuścili oni świetny debiut i niemniej świetną Epkę, po czym zakończyli działalność. A dwadzieścia lat później – jakby nigdy jej nie zakończyli! Tak brzmi niniejsza Epka. Zaczyna się od niezłego gitarowego intro, żadnych tam bzdetów na klawirkach. A potem od razu dostajemy grubym i ciężkim jak walec riffem otwierającym „So Many Years Of Fear”. Kurwa, to naprawdę brzmi jak nagrane dwadzieścia lat temu, brudna, ciężka produkcja, masywny bas i growl jakby wydobywający się z przepastnej dupy Szatana to znaki rozpoznawcze najnowszej produkcji Purtenance. Niezaprzeczalnie jest to brutalny atak, ale poza przemocą niesie on nam jeszcze maksymalny ładunek feelingu, jaki charakteryzuje większość fińskich death metalowych aktów. I odrobinę niezłej melodii, bo nawet taki strzał jak „Demon Gods” zapadnie Wam w pamięć dzięki kilku niezłym gitarowym momentom. A potem wchodzi „Maniac” i tak jak tytuł wskazuje, maniacy death metalowej rzeźni poczują się jak pedofil w przedszkolu. Ostatni kawałek na krążku nie odstaje od reszty, a Purtenance nie spuszcza z tonu – od początku do końca prze szybko przed siebie, a co napotka na drodze, to rozrywa na strzępy. A na finisz dostajemy spokojne outro gitarowe. Nie wiem, czy ma ono nas uspokoić, ale ja mam ochotę włączyć „Sacrifice the King” raz jeszcze. Tak też czynię.

Mówię Wam, świetnego powrotu dokonało Purtenance. Życzyłbym niejednej młodej kapeli takiego mocarnego debiutu, jak ten powrót seniorów. Płyta, którą należy mieć.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Intro  
2. So Many Years of Fear
3. Demon Gods
4. Maniac
5. Sacrifice of Your Life
6. Outro
Autor

11777 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • Trochę dziwny ten zachwyt nad tym materiałem. Bo generalnietoa przez większość ludzi jest ona raczej odbierany i oceniany dośc surowo, z czym i ja się zgadzam. Nie ma w tym materiale dosłownie nic co przyciagnęło by uwagę (poza nazwą i legendą samego zespołu). 9/10 to zaklinanie rzeczywistości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *