Puki ‚Mahlu „Moja walka (Dorzynanie watah)”

Kontakt: Puki ‚Mahlu

Naczekała się ta płyta trochę. Pewnie dlatego, że w moim umyśle urodziła się myśl sklasyfikowania jej na początku jako „Muzyka, której się nie tykam, bo mam wysublimowany gust i „nowomoda” mnie mierzi”. Chociaż tak po prawdzie, to trochę o niej zapomniałem, ale w końcu zapukała do mojego odtwarzacza.

I w zasadzie miałem rację. Muzyki Puki ‚Mahlu prezentuje w sobie pewne wartości, czy jak kto woli trendy, które mnie prywatnie odrzucają. Na szczęście ma też coś co w tym przypadku mi się podoba, chociażby całkiem zgrzebnie zagrane spore połacie śmierć metal. Do tego ciężkie do jednoznacznego zaszufladkowania dźwięki, które razem tworzą naprawdę ciekawy muzyczny pomysł. Upraszając: death metal, ale z wieloma naleciałościami i wtrętami, które i może nie zawsze mi się podobają, ale za to razem tworzą logiczną całość. Nie jest to może dzieło do zanoszenia modłów, ale bez wątpienia spokojnie można siąść i posłuchać. Czy odprężyć? Raczej niekoniecznie. Dlatego, że ta płyta jest cholernie agresywna. Nie tylko w muzyce, ale przede wszystkim w lirykach. Teksty są po polsku i w szczery wydaje się sposób, opowiadają co autora wkurwia, ale nie tylko. Dowodem niech będzie utwór o sankach. Być może mój umysł nie ogarnia o co autorowi w nim chodziło, ale może to jakaś retrospekcja z dzieciństwa. Jak na złość chyba, to właśnie ten utwór wydaje się być najciekawszy. Mówię o tym dlatego, że – i znowu – wydaje mi się, że ostatnie dwa kawałki plus outro mają być formą eksperymentu, jakby dodatkiem do przekazu z pierwszej części płyty, ergo: mniej ważną zabawą, czy chwilą oddechu. Na to ostatnie przykładem niech będzie akustyczny „Dzień jasny”.

Reasumując – myślę, że to projekt rozwojowy, ale czy ma szansę na sukces, to już nie podejmę się oceny. Łaska słuchaczy na pstrym koniu jeździ, a dodatkowo mam wrażenie, że taki przekaz trafiłby głównie do zbuntowanych i wkurwionych. Tylko, że tych autentycznych, a nie na pokaz. A tych pierwszych jakby mamy deficyt.

 

Ocena: 7/10
Tracklist: 

01. Babilon 2007
02. Chłopiec z Kandaharu (fragment)
03. Danby, jak możesz?
04. Wyznanie (Diabelska serenada)
05. Daj mi swe serce
06. Orwell 1984
07. Ludzka piosenka
08. Dzień jasny
09. Horyzont 101

Autor

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *