Psycho „Chainsaw Priest”

psycho_chainsaw-priest (1)Wydawca: Selfmadegod Records

Kurde, tych świrów poznałem dzięki kompilacji, którą wydało parę lat temu Selfmadegod, a teraz dzięki tej samej wytwórni dostaję w łapska najnowszy krążek Bostończyków.

A teraz wraz z „Chainsaw Priest” dostaję siedemnaście kawałków grindcore’a bardzo mocno podszytego punk rockiem. I bardzo mi to pasuje – Psycho umie komponować numery po pierwsze kurewsko agresywne, po drugie kurewsko wpadające w ucho. Te niedługie ejakulacje wściekłości nie sprowadzają się tylko do wściekłych ataków, których nie da się rozróżnić – i właśnie to lubię u tego zespołu – każdy numer ma coś co odróżnia go od reszty. Może dlatego, że faktycznie wpływy punka są bardzo silne. Nie ma tutaj też napieprzania „byle szybko i do przodu”, są i wolniejsze kawałki jak „Hep C” – bardzo fajny notabene. Gdzieniegdzie słyszalne są też echa typowo thrash metalowe – no straszny kocioł nam tu Psycho zaserwowało. Czuć po prostu w tej muzyce szaleństwo, nieokiełznaną radość z napieprzania w swoje instrumenty i robienia hałasu. Bo faktycznie – można tę muzykę określić mianem hałasu, ale jakże miłego dla uszu, hehe! Ponadto w tekstach Psycho jakoś nie ma moralizatorskiego tonu, jak to czasem bywa u kapel z tego sortu, zresztą tytuły takie jak „Vodka Influenced Nightmare”, „Whiskey Bitch” czy kawałek tytułowy mówią same za siebie. To jest muzyka, żeby się przy niej zrelaksować, a najlepiej lekko najebać i ponakurwiać w moshu. Zwłaszcza, jeśli ktoś lubi klasyczne punk/grind’owe łupanie – „Chainsaw Priest” jest krążkiem dla niego!

No to teraz – trzy szybkie kielonki i lećcie po płytę! Warto!

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Antichrist Hammer
2. Mystery Meat
3. Force My Will
4. Chainsaw Priest
5. Hep-C
6. I’m Crazy
7. Death From Above
8. Can’t Believe You’re Gone
9. Die Trying
10. Daydreaming
11. So This Is Hell
12. Vodka Influenced Nightmares
13. Leave Me Alone
14. Whiskey Bitch
15. Once A Bully
16. Religious
17. Want You (Plasmatics)

 

 

Autor

11089 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *