Wydawca: Kvlt Records

Może i nazwy Pseudogod nie ma jakiejś nad wyraz porywającej, ale to nic – cała reszta jest bliska memu czarnemu sercu.

Bo Rosjanie na swoim debiucie napierdalają obłąkany i oddany sprawie black metal. Że coś będzie się działo, to widać już po okładce, którą wysmarował im człek odpowiedzialny za front covery Inquisition. Czyli smak już się może wyostrzyć. Potem naciskamy play – głośniki stają w płomieniach. Bestialstwo sięga apogeum, kiedy do głosu dochodzi I.S.K.H. odpowiedzialny za wokale – infernalny podmuch prosto z jego pieczary w waszą stronę zwęgla skórę na głowie, odsłaniając żółte zęby. Gdy zauważacie palące bąble na kończynach to znak, że „Deathwomb Catechesis” znajduje się obecnie w trzecim stadium – utworze „Saturnalia (Night Of The Return…)”. Nagle furia ustaje i przechodzi w złowieszcze i powolne pastwienie się nad Waszym truchłem. Pseudogod zmienia tempo co jakiś czas zresztą (mimo wszystko przeważają tu duże szybkości), nie zmieniając przy tym jednak piekielnej atmosfery muzyki. No i muszę, po prostu muszę wspomnieć o wspaniałej roli, jaką pełni tutaj gitara basowa – uwielbiam takie brzmienie tego instrumentu, dodającego masy brudu do i tak obskurnego już black metalu. Nie jest to zdecydowanie black metal dla tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z tym gatunkiem, nie jest to w ogóle muzyka dla dziewięćdziesięciu procent zjadaczy metalowego chleba, którzy wiedzę o tym „co trzeba mieć na półce” czerpią z oficjalnych magazynów.

Pseudogod mogę polecić ciekawym tego, jak brzmi piekło. „Deathwomb Catechesis” kojarzy mi się bowiem z oszalałymi ognistymi językami buchającymi dookoła słuchacza ilekroć odtwarza on ten album. Skoczcie w te płomienie.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Vehement Decimation
2. Malignant Spears
3. Saturnalia (Night of the Return…)
4. Azazel
5. The Antichrist Victory
6. Necromancy of the Iron Darkness
7. Encarnación del mal
8. The Triangular Phosphorescence