Protector “The Return of Thrash and Madness”

Wielbię ten zespół. Staje mi, gdy słucham „Golem”. Po wielkiej trojce są oni chyba najlepszą niemiecką brygadą. Sczeźli wiele lat temu. A teraz – powrócili kurwa! I nie jako The Protectors, lecz jako Protector!

The Return Of Thrash And Madness” to jedynie cztery numery. Ale jakie. W zasadzie nic szczególnego. Ale te piętnaście minut muzyki niesie w sobie starego dobrego ducha ekipy z czasów debiutu czy pierwszej epki. Serio. Nawet surowe brzmienie ma podobny klimat do nagrań Protector, które wszyscy doskonale znamy z lat osiemdziesiątych. Mamy tutaj te same tnące riffy, zachrypnięty głos Martina i naprawdę agresywną muzykę. „The Return Of Thrash And Madness” brzmi jakby zespół nigdy się nie rozpadł, a te numery powstały między „Golem” a „Urn The Mad”. Już rozpoczynający całość „Road Rage” zwiastuje, że kapela gra tak, jak przyzwyczaiła maniaków na tych nagranich. Nie ma chuja, żeby „Deranged Nymphomania” nie spowodowała, że każdemy thrashersowi wychowanemu na tym zespole nie zabiło szybciej serce i nie wydzieliła się zwiększona ilość testosteronu. To chyba najlepszy z tych wszystkich – i tak zajebistych – thrashowych ciosów prosto w nos.

Może ocena dla niektórych wyda się zawyzona, ale mam to w dupie. Dla mnie to rewelacyjny kawał muzyki. Protector powrócił w wielkim stylu i już nie mogę się doczekać pełnego albumu! Na kolana!

Ocena: 10/10

Tracklist:

1. Road Rage

2. Deranged Nymphomania
3. Terra Mater
4. Birth of a Nation
Autor

12278 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *