Prosanctus Inferi „Pandemonic Ululations of Vesperic Palpitation”

Wydawca: Hells Headbangers Records

Ostatnio porównywaliśmy sobie z Efem nasze wzwody. No co się dziwicie? Oczywiście nie był to efekt jakiejś perwersyjnej redakcyjnej gierki. Po prostu otrzymaliśmy promówki z Hells Headbanger Records, a każdy wie, że ten label nie wydaje byle czego. No i stąd te wybrzuszenia w spodniach.

Na pierwszy ogień w moim przypadku poszedł amerykański Prosanctus Inferi i ich debiutancki krążek „Pandemonic Ululations of Vesperic Palpitation”. Cóż wypada mi rzec o tym krążku? Ano, że Amerykanie (a obecnie to już jeden Amerykanin, gdyż niejaki Antichristus odebrał sobie życie w listopadzie zeszłego roku) napierdalają iście bezwzględny black/death metal. Co to oznacza w przypadku Prosanctus Inferi? Ano, że kapela łupie surowy i prosty stuff, ale w iście bestialski sposób. Goście zapieprzają, więc o zwolnieniach zapomnijcie. Niektórzy porówują tą kapelę do Nunslaughter, inni do Angel Corpse – i szczerze mówiąc, wszyscy mają rację. „Pandemonic Ululations of Vesperic Palpitation” zawiera po prostu bardzo agresywny materiał, utrzymany w stylu sprzed piętnastu i więcej lat. Perka jest bezlitośnie okładana, riffy wypluwane z częstotliwością karabinku uzi, a wszystko na chwałę rogatego. Do tego wokal kojarzący się z VON czy innymi black metalowymi monstrami. Jak już rzekłem, produkcja jest bardzo surowa, ale słychać wszystko doskonale. I jak może się to nie podobać? Oczywiście nie mówię, że wszystko jest tu idealne, nowatorskie i tak dalej – nie ma takiej potrzeby moim zdaniem. Prosanctus Inferi wali piekłem, a nie oryginalnością i tak ma być! Choć są i zgrzyty – głównie chodzi mi tu o czas trwania kawałków na „Pandemonic Ululations of Vesperic Palpitation”, którze czasem oscylują wokół jednej minuty. Trochę krótko. Ale większość – trzeba powiedzieć – śmiga tu mniej więcej jako dwuminutowe tornada. I pod taką postacią muzyka Prosanctus Inferi jest naprawdę miażdżąca. I pomimo, że wszystkie kawałki są do siebie podobne, to jednak na szczególne brawa zasługuje „Sacreligious Desecration In Excelsis”, który zdecydowanie wyróżnia się od reszty strzałów większa melodyką, jakby zabarwioną thrash metalowymi akcentami.

Mocno zadebiutowało Prosanctus Inferi. Oby tak dalej ciągnęli tą passę – to może pogłowie chrześcijaństwa w Ohio się zmniejszy o dobrych kilkanaście procent.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. Flayed Ecclessian Sophistry
2. Lips of Plasma Vomiting Sanctimonious Pyx
3. Scorching The Monad Firmament
4. Conjugal Orgy in the Sacred Heart of Vespers
5. Fumugating Portentious Sacriligium
6. Priory Darkness of Choral Flesh
7. Cauterizing Unholy Lesions
8. Pontifical Undulations of Blasphemic Gesticulation
9. Burning Vestal Apocrypha
10. Fratricide In The Holy House of God
11. Depraved Machinations
12. Sacreligious Desecration In Excelsis
13. Echoes Of Pestilential Synod
Autor

11177 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *