Promiscuity „Infernal Rock ‚n’ Roll”

Wydawca: Israhellbangers Records

Ta demówka zaczyna się dość oryginalnie, od klasycznego rock’n’rollowego kawałka Billa Hayley’a. Zakładam, że miało to na celu pokazanie, iż rock’n’roll to muzyka diabła od lat pięćdziesiątych zeszłego wieku, aż do teraz.

Do teraz, czyli do czasów współczesnych dla Promiscuity – izraelskiej hordy mieszającej thrash metal z black metalem i odrobiną punka. Czyli zestaw standardowy dla nieokrzesanych metalowców, którym obce są wszelkie nowinki. I za nowinki biorę tu muzykę nagraną już w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych. „Infernal Rock ‚n’Roll” to typowe black/thrash metalowe demo, z surową produkcją, wpadającymi w ucho kawałkami. Numer tytułowy to takie klasyczne łupu cupu do machania łbem i wychylania kolejnych kieliszków. I jest chyba bardziej od innych zainfekowany syfiastym rock’n’rollem. Dwa pozostałe strzały również nie grzeszą miłym dla ucha ministranta przekazem. Dwójeczka zaczyna się bardzo miło, potem wchodzi gruby riff. Zaś wieńczący całość jest chyba najdzikszym z całej trójcy, pod koniec przechodzi w dobre rytmiczne piłowanie. Ok, opisane. A jak wrażenia? Cóż, Promiscuity nie wyróżnia się niczym szczególnym spoza setki innych zespołów łupiących ten właśnie rodzaj czarnego thrashu. Jest to muzyka, która niechybnie sprawdzi się podczas koncertów i w niewielkich ilościach, jak na tej trzyutworowej demówce.

Szatan niechybnie lubi taką muzykę. Prosta, rytmiczna, pod imprezę. Myślę, że oldskulowcy w pieszczochach mogą rzucić uchem.

Ocena: 7/10

Autor

11478 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *