Procession „Destroyers of the Faith”

Wydawca: Doomentia Records

Dobra, już na wstępie zdradzę Wam, jaka będzie ocena debiutu Procession. Dziesiąteczka, jak w mordę strzelił dziesiąteczka!

Generalnie ostatnimi czasy to dostało mi się niemało świetnych albumów, jednak Procession zdecydowanie wybija się ponad nawet te bardzo dobre. Tak świetnego doom metalu nie słyszałem już dawno. Podniosły, epicki klimat kojarzy się z najlepszymi latami Candlemass i z ciężarem Black Sabbath. „Destroyers Of The Faith” ma bowiem potworny ciężar, genialne brzmienie idealnie pasujące do tego gatunku muzycznego. Gdzieś o uszy obiło mi się też, iż inspirują się Iron Maiden. Hmm, pewnie tymi wolniejszymi i bardziej podniosłymi ich kawałkami, pomyślałem. Faktycznie, czasem zalatuje mi to „Sign Of The Cross”, ponurym i patetycznym klimatem tego numeru. Bardzo mocnym punktem jest wokal Felipe, bo gość ma głos jak dzwon. Dźwięki generowane przez Procession w ogóle wydają się być w stanie kruszyć mury, więć wszystko pasuje do siebie znakomicie. Z pozoru senne dźwięki emanują niesłychaną wprost mocą, która powoduje, iż „Destroyers Of The Faith” powraca do odtwarzacza raz za razem i usuwam ją z niego bardzo niechętnie. Potęga i wzniosłość zamknięta w smutnych i powolnych dźwiękach. Tu nie ma ani jednego słabego momentu. Kurwa, rzekłbym nawet, że ta płyta jest piękna, choć to określenie nie całkiem pasuje do takiej stylistyki. Ale posłuchajcie sobie „Chants of the Nameless” (które to aktualnie się przetacza przez mój pokój) i powiedzcie, że ta muzyka nie ma w sobie nic z geniuszu? Albo zamykającego całość „White Coffin” – monumentalne zakończenie genialnego albumu.

Wiem, mocne słowa na koniec, ale raczcie zauważyć, że to dopiero debiutancka płyta Procession. A takie nieczęsto dostają u mnie maksymalną ilość punktów. Jednak „Destroyers Of The Faith” w pełni na nie zasłużyło. Na kolana!

Ocena: 10/10

Tracklist:

1. Hyperion
2. Destroyers of the Faith
3. The Road to the Gravegarden
4. Chants of the Nameless
5. Tomb of Doom
6. White Coffin
Autor

11487 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *