Preludium “Redemption”

Preludium  RedemptionWydawca: Transcending Obscurity Records

A u Preludium po staremu. Czyli z każdym materiałem coraz lepiej.

No ale jak się Dziamar z chłopakami zbierali cztery lata, żeby wypuścić „Redemption” to się nie dziwię, że dostaję taki gruby album, a nie jakieś tam pierdolenie szpadlem po kaloryferze. Preludium z każdą kolejną płytą staje się coraz ogromniejszym molochem, jakby go karmili czymś specjalny – dziewicami, chrześcijanami albo czymś takim. Pierwsze co uderza – niemal dosłownie – to brzmienie. Naprawdę mocarne, ciężkie, duszne… A w pierwszym kawałku perkusja w pewnym momencie (stopa konkretnie o ile się nie mylę) brzmi jak warkoczący traktor – przy czym to wcale nie jest wada. W ogole ten numer jest chyba jednym z najlepszych na albumie, z brzdękającym w tle motywem, powolny, złowieszczy… W sumie cała płyta taka właśnie jest – złowieszcza, monolityczna – ściana gitar sunąca nieubłaganie na słuchacza, czasem jedynie zwiększająca swoje tempo. A przewodzi im wokal, dość czytelny, choć równie mroczny. Słychać tutaj inspiracje Morbid Angel czy Immolation, ale również gdzieś tam pobrzmiewają echa na przykład takiego Necros Christos – coraz więcej w tej muzyce klasycznego death metalu, black metal z początków zespołu ujawnia się czasem jedynie w postaci posmaku, jakiegoś niedopowiedzenia. Ten krążek ma bardzo niespokojną aurę, która dodatkowo wciąga słuchacza. Na pewno nie będzie tak, ze recenzent po pierwszym odsłuchu odłoży płytę na półkę – po pierwsze, nie od razu można się w nią wgryźć i skonsumować smaczki na niej zawarte, a po drugie – jest zbyt dobra.

Ja mam natomiast dwa życzenia – żeby kolejny krążek był równie dobry i żeby nie trzeba było czekać na niego cztery lata.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Soul Torment
2. Altars of Redemption
3. Incarnations
4. Root of Suffering
5. Circle of Life
6. The Seven Gates of Hell
7. Destiny of Mortals
8. Arena of Souls
9. Hatred Breeds Suffering
10. Sins of Mankind
Autor

12252 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • Preludium nie karmi się dziewicami,ani chrześcijanami,bo nimi się nie da nakarmić nawet kota,raz że są tępi,dwa,że nie smakują,Dziamar,Janek,przyjacielu,Preludium karmi się prawdą i gniewem,który jest wewnątrz,bo każdy choćby w małym stopniu był związany z grupą, nosi złość w sercu ze względu na nie wyjaśnione sprawy,tą złość noszę i ja ,jest moją piętą achillesową,a jednocześnie motorem,który pozwala na dalszą marną egzystencję,ale czas zemsty nadejdzie,a wieczny gniew ,który nie był preludium ,a prekursorem tego co nadejdzie,słychać to w wokalu i riffach,bo nikt z zespołu idąc na próbę, nigdy nie pomyślał,a co z tego będzie miał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *