Praise the Flame „Profane Cult”

Praise the Flame Profane CultWydawca: Iron Bonehead Productions

Oż ty w pytkę, na taką muzę czekałem – coby mi pośladki skopała bezlitośnie i z zaskoczenia.

Praise the Flame to chilijska brygada, złożona z członków Death Yell czy Azazel, która postanowiła wymordować maluczkich death metalem z zamierzchłych czasów. Z jak zamierzchłych? Cóż, czy rekomendacją będzie dla Was stwierdzenie, że „Profane Cult” najbardziej kojarzy mi się z dwiema pierwszymi płytami Vader? Właśnie – kurwa, moc! Gitary rżną w bardzo podobnym stylu – szybko, treściwie, opakowane w brzmienie dobre, ale mocno osadzone właśnie w klimacie lat dziewięćdziesiątych. Całość brzmi wprost niesamowicie, słuchając muzyki Praise the Flame mam wrażenie, że ten minialbum jest lepszy niż niejeden z krążków Vader – oczywiście słychać tutaj również inne stare, genialne zespoły death metalowe – trochę Bolt Thrower, trochę Deicide, ale to ekipa Petera najczęściej przychodzi mi na myśl. Genialne, łbem napierdalam przy każdej minucie materiału Chilijczyków, bo ich death metal jest po prostu opętany. Nie jest to długi materiał, dwadzieścia kilka minut, w tym cover Unleashed, więc kręci się po kilka razy pod rząd.

Kładę chuja na deskę, że „Profane Cult” jak już wskoczy w odtwarzacze starych death metalowych wyjadaczy, to szybko z nich nie wyjdzie. Na kolana!

Ocena: 9/10

1. Perpetual Covenant (intro)  
2. Mayhemic Wrath of Glorior
3. Endless Scourge
4. Doomed by Darkness
5. Path to Dark Despair
Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *