Power Theory „An Axe to Grind”

Wydawca: Pure Steel Records

I po raz kolejny może dojść do pomieszania pojęć – zapewne część z Was ma odruch wymiotny na brzmienie słowa „power/heavy”. Spieszmy się więc naprawić ten stan, zanim będzie za późno i przegapicie ten album.

W bio amerykańskiego Power Theory stoi jak byk, że grają power/heavy metal. Jednak jakaś gapa zapomniała dodać, iż jest to power metal na wzór amerykański. Czym to się różni? Ano tym, że jest to heavy metal dla mężczyzn, a nie dla chłopców. „An Axe To Grind” to świetny przykład krążka gdzie grubo ciosane gitary gruchoczą Wam kości, wokalista ma głos jak dzwon i ogólnie nie ma się tu do czego przypierdolić. Ten zespół kojarzy mi się z Catch 22, zanim ci wydali potworka w postaci „Monumetal”. U Power Theory bowiem czuć również bardzo wyraźne inspiracje Judas Priest z okresu „Ram It Down” czy „Painkiller”, Metal Church, Jag Panzer… Jeśli siedzicie w takiej właśnie muzyce, to ten album nie może się Wam nie podobać – jest to zajebiście chwytliwa płyta, trochę epicka, a zarazem krążek z jajami, idealne odzwierciedlenie tego, czym jest US power metal – pieprzonym wulkanem energii. Jeśli nie utnie Wam głów, to na pewno zmusi Was do machania nimi przez cały czas trwania.

Nie ma się co rozwodzić nad tym krążkiem, jest po prostu świetny i tyle. Nie dla dzieci, nie dla mięczaków, ale dla fanów prawdziwego heavy metalowego łojenia!

Ocena: 8,5/10

Tracklist:

1. Edge of Knives
2. Deceiver
3. Puresteel
4. An Axe to Grind
5. A Fist in the Face of God
6. The Seer
7. On the Inside
8. Colossus
9. The Hammer Strikes (Mjolinir’s Song)

 

Autor

11585 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

2 komentarze

  • Na Yotube zobaczyłem grubasa, który sobie śpiewa, o czymś tam. Energi nie stwierdziłem, kawałek trwał jakiej pięć minut, wytrwałem dwie. Po Twojej recenzji oczekiwałem czegoś innego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *