Wydawca: Iron Bonehead Productions

Belgijskie Possession to moim zdaniem jeden z lepszych zespołów na obecnej podziemnej scenie w ogóle. Istnieją od niespełna pięciu lat, a już rzesze zaliczają się do ich maniaków. A niedawno wydali debiutancki album, który tylko potwierdza, że moja teza jest zasłużona.

Po dwuminutowym intro dostajemy nareszcie to co na „Exorkizein” najlepsze. Riffy tak złe, tak nienawistne i pogardliwe, że 90% zespołów na tym łez padole powinno spakować tornistry i udać się do najbliższej samotni i po prostu tam sobie siedzieć nie zawadzając nikomu – Possession zrobi za nich całą robotę. U tych Belgów nie chodzi o ekstremalność, bowiem black/death metalowych zespołów grających szybciej, ciężej, chujwijak bardziej jest na pewno sporo. Ale ten zespół jednym riffem z takiego „Beast of Prey” pokazuje im ich miejsce, a o otwarciu „Take the Oath” już nawet nie wspomnę… Już nie mówię tak samo o ultraciężkim i butnym początku „In Vein” – wolno sunącym przed siebie i wgniatającym czarcią stopą wszystko w ziemię. Daję sobie uciąć dowolnie wybrany członek, że na koncercie ten numer to jest istna miazga. Gdy słucham „Exorkizein” mam wrażenie, że już za moment słońce zniknie z nieboskłonu, nie wiadomo skąd pojawią się czarne chmury i zacznie się apokalipsa. Zło, namacalne zło, zaklęte w tym albumie wylewa się z głośników każdym otworem, każda szczeliną… To jest black/death metal jaki kocham, dosłownie uwielbiam, przemyślany, natchniony, równocześnie skomponowany w ten sposób że zapamiętuje się każdy fragment płyty i chce się do niej co chwila wracać.

Ten zespół zaiste jest opętany, jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości. Pozycja obowiązkowa dla każdego.

Ocena: 10/10

Tracklist:

1. Intro
2. Sacerdotium
3. Infestation – Manifestation – Possession
4. Beast of Prey
5. In Vain
6. Take the Oath
7. Preacher’s Death