Planet Hell „Mission Two”

Wydawca: Mad Lion Records

Trzy lata zajęło załodze śląskiego Planet Hell, aby spakować manatki i wybrać się w kolejną misję. I fajnie, bo pusto bez nich było w tym kosmosie.

A na pewno niektórych ucieszy fakt, że na najnowszym opusie ekipa podąża śladami bohaterów powieści „Solaris”. Mnie to akurat ani ziębi ani grzeje, bo nie było mi dane poznać się jak dotąd na geniuszu Lema, ale wiem że inni mają wręcz przeciwnie. Z drugiej strony – nie sposób odmówić „Mission Two” takiej charakterystycznej duszności i wrażenia ciągłego niepokoju, jaki towarzyszy powieści Lema. Słuchając tego albumu mam wrażenie, że coś zaraz się stanie, niespokojnie rozglądam się po pokoju i czekam. Pamiętam, że gdy dawno temu czytałem tę książkę tak się właśnie czułem. Planet Hell udało się osiągnąć ten efekt tak naprawdę nie wychylając się bardzo poza ramy progresywnego (jeśli mogę tak go określić) death metalu. W porównaniu do wcześniejszej płyty jest jeszcze wolniej i mroczniej, co szczególnie słychać w takich kawałkach jak „Farewell” czy „Encounter”. Trochę wyraźniej zarysował się też ten progresywny sznyt wywodzący się z progrocka, a dość mocno wybijający się w niektórych momentach na powierzchnie, ponad death metalowy konstrukt. Słucha się tego albumu naprawdę wybornie, co dziwne – ja nie koniecznie jestem jakimś gorącym entuzjastą tego typu muzyki i jeśli chodzi o death metal wolę bardziej bezpośrednie wyziewy. A tu proszę – jestem zachwycony „Mission Two” i zasłuchuję się w niej w zasadzie od dnia premiery. Wiem też że nie jestem jedyny. Co więcej – nie wiem, czy jakikolwiek inny death metalowy album z Polski w zeszłym roku może się równać z tym wydawnictwem. W moim prywatnym rankingu – najlepszy krążek jaki się ukazał w naszym kraju w 2019 roku.

Liczę, że chłopaki chwycą wiatr w żagle i wybiją się poza granicę, bo klasa jaką pokazali na drugiej płycie to naprawdę pierwsza liga.

Ocena: 10/10

Tracklist:

1. Newcomer
2. Reya
3. Report
4. Encounter
5. Demons
6. Oxygen
7. Experiment
8. Farewell
9. Epilogue
Autor

12012 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *