Plaga „Magia Gwiezdnej Entropii”

Plaga  Magia Gwiezdnej EntropiiWydawca: Societas Oculorum Arcanorum

I nadeszła ta wiekopomna chwila, pierwszy długograj Plagi w moim odtwarzaczu! „Magia Gwiezdnej Entropii” był to jeden z najbardziej wyczekiwanych materiałów tego roku. Myślę, że nie tylko ja zdawałem sobie pytania o drogę, jaką tym razem obierze ta horda. Poprzednie EPki goszczą regularnie w moim odtwarzaczu i nie sposób się nimi znudzić. Jak będzie tym razem?

Czas pokaże, ale po dwóch tygodniach nieustannego wałkowania tej płyty stwierdzam jednoznacznie: jest bardzo dobrze. Uważam jednak, że EPek nie przebili. Pierwszy materiał to dla mnie ich opus magnum, a kolejne EP czyli „Pożeracze Słońc” jedynie pół oczka niżej. Ale to chyba dlatego, że debiut mam bardziej osłuchany i lepiej mi przez to wchodzi. Ale wróćmy „Magii Gwiezdnej Entropii”. Z tym, że jest to długograj to moim osobistym zdaniem sprawa jest nieco naciągana, bo są tam tylko cztery numery i krótkie, intro. Ale niech im tam będzie. Pierwsze, co się rzuca na uszy to bardziej wygładzone brzmienie, brak mi tu trochę tego zgniłego klimatu zdartej kasety. Poza tym wokale… Przyznam, że nie zawsze mi leżą, coś tam miejscami ta maniera mi szwankuje tym razem i nie chce tu głosić herezji, ale mam czasem skojarzenia z taką rapującą deklamacją. I jeszcze jeden minusik: po co ten numer po angielsku? Ta kapela jest kojarzona z polskimi tekstami i przez to między innymi jest tak wielbiona. Ale to już koniec narzekań. Teraz jedziemy tylko zachwytami hehehe. Zajebiste kompozycje. Uwielbiam takie budowanie klimatu na prostych riffach. Uważam, że stworzenie czegoś takiego wymaga jakiegoś pierwiastka geniuszu. Wyśmienicie mi się słucha takich hipnotycznych numerów. Doskonale skomponowane, zajebiście przemyślane, nie ma tam żadnego nieprzemyślanego dźwięku. To jest siła tej kapeli i mam nadzieje, że zawsze będzie. Nie ma tu lepszych i gorszych kawałków, wszystkie trzymają ten sam bardzo wysoki poziom. Kurwa, żeby oni kiedyś się zdecydowali na żywo zagrać… Ale te numery musiałyby mieć moc. Może się kiedyś doczekamy a może nie…

W każdym razie dla mnie materiał obowiązkowy dla każdego wielbiciele polskiej sceny, może nie to jakiś genialny majstersztyk, ale płyta wyśmienita. Ja będę wracał regularnie i na pewno nie dam się „Magii Gwiezdnej Entropii” przyprószyć kurzem na półce.

Ocena: 8,5/10

Tracklist:

1. Intro – Left Hand Prayers
2. Trąby Zagłady Cz. II
3. Śmierć Cieplna Wszechświata
4. Slaying The Spiritless Abel
5. Magia Gwiezdnej Entropii
Autor

688 tekstów dla Chaos Vault

3 komentarze

  • 8,5? no kurwa!? chyba 3,5!. demo i mini było zajebiste, ale na pełne cd wysrali się juz rzadką sraką na której dietę składały się: marne kompozycje, zjebane brzmienie i brak pomysłów. Plaga się skończyła zanim się tak na prawdę zaczęła. A te marne rymowanki mi się nie podobały. Pedaliada.

  • Łooo… kurka rurka jakiś ”prawdziwek” o pryszczatym licu i mózgu zabrał głos.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *