Peste Noire “Peste Noire – Split – Peste Noire”

Wydawca: Militant Zone

Kurde, bardzo dobrze pamiętam jak Peste Noire mówiłem stanowcze nie! Zawsze kiedy mi wciskano muzykę Francuzów broniłem się jak tylko mogłem. Kiedy jednak w końcu dałem za wygraną, polubiłem niemal z marszu twórczość Femine. Minęło już trochę czasu od pierwszego razu, a ja wciąż lubię ten uliczny black metal.

Pisząc uliczny, miałem na myśli: niepoprawny. Nie tylko jeśli chodzi o warstwę tekstową (wiadomo, jakie Femine ma poglądy) ale i muzyczną, sięgającą korzeni gatunku i ubraną w punkowo-łobuzerską szatę. Tak było chociażby przy okazji “Ballade Cuntre Lo Anemi Francor” czy też na „La Chaise-Dyable”. Albumach skrajnych, ale jednak zakorzenionych w gatunku. Dziś jednak kommando Peste Noire nie jest już takie jak kiedyś. Jest jeszcze bardziej radykalne, nie tylko w warstwie tekstowej, ale i muzycznej. Sięgającej tak daleko za ramy gatunku, że aż przez niektórych wręcz nie akceptowalne. I to jest właśnie główny zarzut co do “Peste Noire split Peste Noire”, albumu który przedstawia dwa muzyczne oblicza Peste Noire. Jedno, tradycyjne trzymające się mocno ram black metalowej formy. Gdzie choć nie rządzą już blasty i wściekłe tempa (“Raid Éclair”), to jednak nadal można odczuć gęsty, niemal mroczny klimat (“666 Millions D’Esclaves Et De Déchets”). I drugie, zdegenerowane. Czerpiące z muzyki współczesnej ulicy, czyli – o zgrozo! – trapu. Czy taka więc forma muzycznego radykalizmu sprawdza się u Peste Noire? Jasne, że tak! Śmiem nawet twierdzić, że zajebiście się sprawdza! Słuchając takiego “Turbofascisme”, z mocnym gitarowym riffem czy następującego po nim “Aristocrasse” z całkiem niezłym – o kurwa! – sążnym bitem ma się ochotę wyjść z domu, złapać za koktail mołotowa i wszcząć zamieszki, by móc bić się z policją reprezentującą poprawnie polityczną kastę. I nie ma w tym nic złego, jeśli weźmiemy pod uwagę warstwę tylko czysto muzyczną. Wszak radykalizm, także ten muzyczny, może mieć różne oblicza, a takie współczesne wybrał właśnie Femine, który już jest na takim etapie swej kariery, że może bawić się konwencją jak tylko chce i kiedy chce. Jednym więc razem może przerabiać hymn partii rządzącej, a innym podłożyć bit i rapsować o tym, że “bóg jest dziwką” i “ekstrawaganckim lustrem” (“Domine”). Od słuchacza ostatecznie więc będzie zależeć to, jaką drogę wybierze: tradycyjną i prostą, czy też radykalną i wymagającą.

Bez względu na to, czy Femine jest – bądź nie jest – tutaj muzycznym trollem, to “Peste Noire split Peste Noire” jest albumem, który pokazuje wszystkim muzycznym radykałom środkowy palec.

Ocena: 8,5/10

Tracklista:
01. Aux armes!
02. Interlude
03. Songe viking
04. Raid éclair
05. 666 millions d’esclaves et de déchets
06. Noire Peste
07. Des médecins malades et des saints séquestrés
08. Turbofascisme
09. Aristocrasse
10. Domine

Autor

367 tekstów dla Chaos Vault

M. Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan zarówno śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii... 33,4% joürnalist, 66,6% drünk bästard...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *