Pest „Tenebris Obortis”

Wydawca: Ketzer Records

Jasna cholera, jaki to człowiek z pomysłów wypłukany, nie może zacząć jednej głupiej recenzji, mota się i szarpie, próbując dać zaczątek wiekopomnemu kilkunastozdaniowemu dziełu, za które będą mu później słać podziękowania i fucki po wsze czasy.

A najgorsze jest to, że niemocy tej zrzucić nie mogłem na zespół Pest z Niemiec. Oni tylko grają black metal i to nawet dość dobrze. Z drugiej strony jak widać już coś ruszyło, literki na ekran rączo wskakują i układają się w recenzję „Tenebris Obortis”. Czwarty ten krążek Niemców wypełniony jest po brzegi black metalem odmiany dosyć surowej. Po obowiązkowym, przydługim intro uderza nas szybki black metal, który posiada jednak całkiem zgrabną, ale przez to bynajmniej wieśniacką melodykę. Wokal imitujący obowiązkowo kruka – desperata wykrzykuje kolejne niemieckojęzyczne wersy utworów. Mimo mojego lekko złośliwego podejścia, o Pest wiele złego powiedzieć nie można. Zwłaszcza, jeśli ktoś lubi wcześniejsze dokonania Darkthrone na przykład. Chwilami rozwiązania są nawet dosyć ciekawe, mimo pozornego (czyżby?) braku oryginalności. Na przykład początek takiego „Decontamination” – niby nic, ale cieszy. Trzeba jednak zaznaczyć, że „Tenebris Obortis” to nie tylko pędzenie na oślep z imieniem diabła na ustach, czasem kapela zwolni, wtrąci jakąś ładną akustyczną gitarkę, wprowadzą bardziej atmosferyczne patenty. No ale jak taki „Wasteland” trwa trzynaście minut, to coś trzeba przez ten czas robić. Jak już zaznaczyłem, nie jest to wybitnie oryginalne, pewnie się nawet nie stara takim być, ale słucha się przyjemnie. Jedynym moim problemem jest długość „Tenebris Obortis” – pięćdziesiąt minut ostrej napierdalanki czasem po prostu bywa niestrawne, niekiedy również potrafią ponudzić słuchacza – jak w „Bonded”, bo zanim się rozkręcą, to się kawałek już kończy. No ale wtedy można po prostu zatrzymać płytę i włączyć coś innego. Wszak kiedyś ochota na posłuchanie Pest sama przyjdzie. Szczerze.

Porządna black metalowa łupanka zawsze jest u mnie mile widziana. Zwłaszcza taka, która potrafi jeszcze zmusić zmurszały umysł do wyplucia kilku logicznie poprawnych zdań. Dlatego też Pest mogę polecić entuzjastom klasycznego black metalu. Raczej się na niej nie przejedziecie.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Tenebris Obortis / Trance
2. Ewiges Grab
3. Weltgericht
4. Wasteland
5. Decontamination
6. Schnee und Eis
7. Bonded
8. Riding the Storms
9. Entering Forest
Autor

11325 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *