Wydawca: Old Temple

Prawie pięć lat. Tyle dzieli nas od „Misanthropy”. Szmat czasu. W innym miejscu jestem ja i mój gust. A gdzie jest Pandemonium?

„Misanthropy” podniecałem się jak ślepy tablicą tyflograficzną. Pięć lat później nie pamiętam z tego materiału ani jednego dźwięku. Odnoszę wrażenie, że identycznie będzie z „Nihilist”. To znaczy nie będę się teraz podniecał, bo przerost prostaty zrobił swoje, ale na pewno wypadnie z mojej głowy. Może poza jednym utworem, czyli „Przyjdź Królestwo Twoje”. Zdecydowanie najlepszym na tym materiale. Nie zrozumcie mnie źle. Pandemonium serwuje nam dziewięć utworów na wysokim (ustalmy, że zespół nas do tego przyzwyczaił) poziomie. Nie spodziewajcie się wielkiej wolty gatunek. Wciąż mamy do czynienia z dobrze wyważoną mieszanką black i death metalu. Satanic dark metal pełną gębą. Kompozycje są zwarte i przemyślane. Są po prostu profesjonalne. W każdym calu. Ilość zwolnień i przyspieszeń – idealna. Brzmienie powaliłoby tura. Dlaczego opisuje ten materiał bezpiecznymi, oklepanymi formułkami? Bo tak mi się on jawi. Prawie pięć lat minęło od premiery „Misanthropy”. Sporo czasu. W innym miejscu jestem ja i mój gust. Na swoim pozostało Pandemonium. Chociaż nawet teraz porównując „Nihilist” i „Misanthropy” stwierdzam, że ten drugi wypada zdecydowanie korzystniej. Ciekawiej. Tu jakby – i mówię to ze smutkiem, bo mam spory szacunek dla Pandemonium – nieco wieje mi nudą. Może jeszcze zatrybi. Kiedyś. W innym miejscu. Nie omieszkam oczywiście sprawdzić jak „Nihilist” sprawdza się lajf. Pandemonium tradycyjnie odwiedzi w tym roku Rzeszów. Czy to zmieni moje zdanie o „Nihilist”? O tym w kolejnym odcinku.

„Cold in my heart Cold in my world…”. Szkoda. Myślałem, że mnie ruszy.

Ocena: 6/10

Tracklist:

01.Nations of Slaves
02.Unholy Essence
03.The Gate of Bones
04.Temple of Ghouls
05.Altar of Life
06.Quantum Funeral
07.In Lord We Trust
08.Przyjdź królestwo twoje
09.The Darkest Valley