Dwuosobowy projekt, a jakby stado ich grało. Tak można by w skrócie napisać o Outre. Powiedziałbym wiele miłych słów o nich, gdyby nie to, że chcieli mnie oszukać wciskając ciemnotę, że to black metal.  A to wcale nieprawda. A Kejos jak Stal, czy inna Resovia – nie wybacza nigdy.

 

Spokojnie, spokojnie. Nie wyście oszukali, tylko MA tak Was opisuje, ale moim prywatnym zdaniem w żaden sposób nie oddaje to tego co gracie i  pewnie macie pełną świadomość. Co zresztą słychać w tych czterech utworach. Mało ich, ale jak na debiut spełniają swoją rolę. Pozostawiają niedosyt. Chociaż – żeby nie było tak słodko – zaraz tam do czegoś się przywalimy. Zacznę jednak od pozytywów. Świadomie (wiem powtarzam się) mieszanie gatunków. Odpowiedzialny tutaj za muzykę – Damian – wie, bo też nie jest świeżynką w biznesie, jak skutecznie połączyć pozornie różne, nieprzystające elementy w jedną, zgrzebną całość. Nie obyło się bez wpływów z macierzystego bandu muzyka, czyli Formis (Chodzi o Serpentia , to mój błąd. ale dalsza część zdania się zgadza;] -dop.Ef), którego nawiasem mówiąc: szczerą nienawiścią darzę. To co jednak zaproponował Damian jak Outre, a w zasadzie pierwszy akt tegoż, jak najbardziej mnie przekonuje. Podoba mi się też zacięcie eksperymentatorskie, chociaż liczę, że na długograju zostanie on wyrażone czymś więcej niż saksem w jednym kawałku, a także stworzeniem 6 minutowego utworu (przynoszącego na myśl klasyków „zagładowego” grania), tak naprawdę dla jednego, trwającego kilku sekund muzycznego fikołka. Przyczepię się do atmosfery krążka. Nie wiem czy to celowy zabieg, ale w paru miejscach jest za duszno, mimo iż muzyka wskazuje na lekkość.  To zawsze niesie ryzyko odbioru przez słuchacza „grają na siłę”. Winą za to muszę obarczyć wokalistę. Nie ma nic do takiego stylu śpiewania, ale brakuje mi w tym jakiś większych emocji. Wszedł, zadarł, nagrał, wyszedł. Na długograju może warto do tego podejść inaczej.

 

Nie wiem czy można już tak konkretnie postawić tezę i skazać Outre na sukces, lub porażkę. Projekt ciekawy i warty uwagi, przynajmniej mojej.

Ocena: 6.5/10

Tracklist:

01. Of Drowning
02. Tachypnea
03. Sea of Mercury
04. Hear the Voice