Outre „Ghost Chants”

Outre Ghost ChantsWydawca: Godz Ov War/Third Eye Temple

Jest dopiero kwiecień, ale pewne wielu się zastanawia czy ten rok będzie obfitował w znakomite polskie płyty podobnie jak 2014. Jeśli ktoś ma w sobie smykałkę do wróżbiarstwa to pewnie długograj Outre przewijał się często w jego proroctwach. Ja nie czuje w sobie powołania do jasnowidzenia, ale miałem nadzieję, że właśnie Outre wyda płytę, która będzie się liczyć w końcowych podsumowaniach roku 2015. I co?

Wałkuję sobie „Ghost Chants” ponad dwa tygodnie i wiem jedno: mam przed sobą materiał bardzo dobry, wręcz znakomity, ale chyba nie wybitny. Bardzo bym chciał dać pierwsze w tym roku 10/10 dla polskiej kapeli, ale niestety nie tym razem. Nie z czystym sumieniem. Skończę już, bo wyjdzie na to, że mi się nowe Outre nie podoba, co jest oczywiście bzdurą. Ekipa z Krakowa nagrała kawał znakomitej muzyki. Zacznijmy może od tego, że jest to granie inne od tego, co mogliśmy posłuchać na EP czy splicie z Thaw. Niby kapela obraca się dalej w podobnych klimatach, ale zdecydowanie słychać na „Ghost Chants”, że muzyka jest znacznie bardziej skomplikowana. Na poprzednich wydawnictwach było to zwykłe post black metalowe granie jakiego teraz na pęczki się tworzy. Długograj to zupełnie inna jakość. Utwory są dużo lepiej zaaranżowane i przede wszystkim wydaje się, że mają znacznie więcej warstw, przez które słuchacz musi się przegryźć. Więcej na nowej płycie ciekawych i zaskakujących rozwiązań, więcej niebanalnych pomysłów. Generalnie jest to dużo bardziej ciekawa muzyka. No i przede wszystkim wokal. Mirek (przepraszam Andrzej hehe) nie jest złym wokalistą, bo drzeć to on się potrafi, ale to, co robi Pan z Odrazy, to jest wokalny majstersztyk. Przebogata gamę różnorakich dźwięków potrafi on za pomocą swojej gardzieli wytwarzać, co jeszcze bardziej wzbogaca tą płytę i muzykę na niej zawartą. Szczerze: nie wyobrażam sobie tej płyty z innymi wokalami. Są naprawdę świetne. Co do samych utworów. Chyba był taki zamysł, żeby tworzyły one jedną, spójną całość. Ja tego tak nie odbieram. Płyta jest bardzo dobra, ale są na niej mocniejsze i słabsze numery. Dla mnie numer jeden (nie na płycie, lecz w klasyfikacji hehe) to zdecydowanie „Chant 3. – The Fall”. Nieprzypadkowo wybrany do promowania płyty. Strasznie mi się ten numer kojarzy z „Enemy of Man”. Bardzo podoba mi się też „Chant 5. – Equilibrium” za swój niesamowicie ponury i przygnębiający klimat.

Nie pozostaje mi, więc nic innego jak zachęcić Was do zakupy. Materiał jest naprawdę bardzo dobry, dlatego trzeba uszczuplić nieco portfel i podczas kwietniowych zakupów szarpnąć się na któryś nośnik z „Ghost Chants”. Rozczarowań nie przewiduje.

Ocena: 9,5/10

Tracklist:

1. Chant 1. – Departure
2. Chant 2. – Shadow
3. Chant 3. – The Fall
4. Chant 4. – Lament
5. Chant 5. – Equilibrium
6. Chant 6. – Vengeance
7. Chant 7. – Arrival

 

Autor

848 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *