Otchłań „W otchłań szaleństwa”

Wydawca: Hell is Here Records

Tylko czekać, aż ktoś się obruszy, że kolejny zespół z głupią nazwą. Bo jakby się nazwali Abyss byłoby super, ale jak już nazwali się Otchłań to czerstwość i wioska…

Nieważne. Przed Wami właśnie Otchłań – black metalowa nowinka na polskiej scenie. „W otchłań szaleństwa” to ich debiutancki materiał. Co na nim mamy? Ano całkiem porządny podziemny black metal utrzymany w klasycznym stylu. Mamy tu sporo pierwiastków klasycznych polskich zespołów z początku lat dziewięćdziesiątych, do Skandynawii, co oczywiste też. Do sekcji rytmicznej dołożono niemało ponurych klawiszy, dostajemy też paraambientowe wstawki w stylu Mz. 412. Wprowadza to chwilami prawdziwie chory klimat. Ale te klawisze to chwilami naprawdę mnie wkurwiają. W takim „Czyśćcu obłąkanych” są po prostu za głośno i brzmią jakby ktoś przypadkiem je nacisnął i tak już się nagrało. Przyznam, że w wielu miejscach po prostu bym je usunął, albo po prostu mniej je eksponował i już byłoby lepiej. A tak to nie mam do nich jakichś większych zarzutów. Dostajemy po prostu porządny, surowy black metal, którego dobrze się słucha – tylko tyle lub aż tyle.

Jak to mówią blackmetalowcy – pierwsze koty za płoty, che che. A na serio, to czekam na kolejne materiały Otchłani, bo debiut daje nadzieje na dobry rozwój sytuacji.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Intro
2. Skatowana jaźń
3. Usłszcie mój krzyk
4. Czyściec obłąkanych
5. Władca wymrocza
6. Outro – Embrion szaleństwa
Autor

10666 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *