Wydawca: Agonia Records

Mam słabość do tej kapeli. Może faktycznie jara mnie metal „o planetkach i innych cipstwach”, dlatego jara mnie Origin.

Dlatego też najnowsze dzieło wydane przez Agonię nie mogło przejść obojętnie obok mojego odtwarzacza. „Unparalleled Universe”, bo taki nosi tytuł najnowsze dziecko Amerykanów, to kolejny rozdział w ich historii brutalnego, technicznego śmierć metalu. Rozdział bardzo podobny do poprzedniego i do wcześniejszego. Ale jak kogoś kręcą poprzednie płyty to i ta mu się spodoba. Mamy tu dokładnie to, co znamy z wcześniejszych wydawnictw: zajebiste riffy, świetne pomysły, nienaganne brzmienie ultra precyzyjne rzemiosło. Warto wspomnieć też o tym, że Pan Jason Keyser ustabilizował się na pozycji głównego gardłowego i jego wokale na tym albumie potrafią zrywać tynk ze ścian. Co do samych utworów. „Unparalleled Universe” w swej początkowej i środkowej części jest naprawdę dobra. Każdy numer to konkretny kop w pysk, ale w sumie nic nowego. Ciekawie zaczyna się robić pod koniec płyty. Przedostatni numer „Unequivocal” zdecydowanie wyróżnia się na tle całego krążka dość nietypowym konceptem. Mniejszy nacisk jest tu na technikę, a nieco większy na ciekawy klimat i dość nietypową jak na standardy tego zespołu konstrukcję utworu. Dla mnie był on swoistą niespodzianką i traktuje go, jako najlepszy kawałek na płycie. Na deser Amerykanie serwują nam cover kapeli znanej i lubianej. Mowa tu o Brujeria i jednym z ich flagowych numerów, czyli „Revolución”. Utwór wykonany doskonale. Połączenie stylów obu kapel jest słyszalne.

„Unparalleled Universe” jest, więc godne polecania.

Ocena: 8/10

Tracklsit:

1. Infinitesimal to the Infinite
2. Accident and Error
3. Cascading Failures, Diminishing Returns
4. Mithridatic
5. Truthslayer
6. Invariance Under Transformation
7. Dajjal
8. A Burden of Prescience
9. Unequivocal
10. Revolución (Brujeria cover)