Wydawca: Gravplass Propaganda

I znów ta nutka niepewności, gdy przychodzi do mnie przesyłka, a ja nie wiem całkowicie czego powinienem się spodziewać po zawartości. Któregoś dnia ktoś mi tak przyśle bombę w liście i będę miał za swoje, ale póki co – z koperty wypadała płyta Opium Seance.

Nic nie wiem o tym zespole, bo w ogóle trudno się o nich czegokolwiek dowiedzieć, poza tym że pochodzą z Wielkiej Brytanii. I nic więcej zwykły śmiertelnik się nie dowie. „Levitation” to ich debiutancka EPka, złożona z czterech utworów. Metalowa Encyklopedia opisuje ich twórczość jako atmosferyczny black/death metal i jak często neguję te opisy, tak tutaj jestem w stanie się zgodzić. Kwadrans muzyki z tego wydawnictwa oscyluje z jednej strony między gruzowatym black/death metalem a lekko ambientowymi pochodami, z rozległymi plamami klawiszy, efemerycznych riffów, które nierzadko przechodzą w prawdziwą lawinę rozgrzanej lawy. Do tego oszczędny, schowany gdzieś za oparami instrumentów wokal, z wolna wypluwający teksty, jakby ulatniający się gaz (kurwa, ja to mam skojarzenia), chwilami z kolei kojarzący się z jakimś gregoriańskim chórem, jak w „Asana Void”. W muzyce Opium Seance jest sporo zwolnień, rozciągniętych gitar, ale czasami też mocno przyspieszają, co osobiście kojarzy mi się z Incantation, z tym że jednak w przypadku „Levitation” brzmi to jeszcze bardziej surowo. Ma to zdecydowanie ciekawy klimat, czy – jak woli Metal Archives – atmosferę.

Jak na moje ucho – bardzo udany debiut. Trudno powiedzieć, jaki odbiór będzie miał lub już ma w Podziemiu, ale jeśli chodzi o moją opinię – jestem na tak i czekam na więcej.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. Spirits Glimpsed Through Sickly Haze  
2. Obsidian Trance Visions  
3. Channeling the Wretched  
4. Asana Void