Only Sons “Lions and Unicorns”

No muszę przyznać, że na co dzień nie siedzę w muzyce tego typu, bo gdy już zapuszczam sobie jakiś rock, to idący w trochę inne rejony. Ale sporo się ostatnio słyszy o Only Sons, a że kapela sama się poleciła do recenzji – nie widzę przeszkód.

Muzycy Only Sons terminują lub terminowali na co dzień w różnych zespołach, niektórych bardziej ekstremalnych, inne mniej. Ale na „Lions and Unicorns” pokazują co im w duszy gra z tych rzeczy lżejszych, a równie przyjemnych. Jeśli chcecie wiedzieć w jakich rejonach szukać inspiracji to rzucę kilka nazw, z którymi jakoś kojarzy mi się muzyka Krakowian. Uwaga, lecą: Stone Temple Pilots, Alice in Chains, Foo Fighters, Fu Manchu, Kyuss, Orange Goblin… No sporo tego jest. A co najważniejsze – cieszy ucho. To jest taki trochę rozmarzony rock, kiedy indziej z deka mocniejszy, bardzo gitarowy. W ogóle chłopaki mają dryg do tworzenia świetnych melodii, które wpadają w ucho, ale nie są mega melodyjne. To znaczy są, ale nie w jakiś taki przesłodzony sposób. Posłuchajcie jak pięknie to śmiga w takim numerze tytułowym, „Ever Westward” (w tym utworze to jest riff tysiąc!) albo trochę cięższym od pozostałych „Nothing Left to Save”. Ta muzyka płynie, ma swój flow – nieważne, czy akurat jest trochę szybciej, czy akurat nastrój jest bardziej stonowany, po prostu Only Sons za jej pośrednictwem przekazuje emocje – i na moje ucho wypada to bardzo naturalnie. A skoro o emocjach, jestem serio zaskoczony wokalem. Andrzej ma naprawdę świetny wokal, idealnie pasujący do tej muzyki.

Jak więc widzicie, „Lions and Unicorns” to bardzo udany debiut. Wracał będę często i liczę, że chłopaki zwojują sporo na polskiej scenie. Bo słychać, że w Only Sons jest olbrzymi potencjał.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Lions and Unicorns

2. Rites of Spring

3. Lovesong

4. Ever Westward

5. Bonfire

6. Nothing Left To Save

7. No One’s Eyes

8. Holding On

9. Cabin in the Woods

Autor

12463 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *