Omnizide „NekroRegime”

Wydawca: Carnal Records

Pewnie wielu maniaków podziemia czekało na nowe splunięcie w twarz od wariatów z Omnizide. I ja byłem jednym z tych, którzy na kolejne dzieło czekali. I w końcu jest!

„NekroRegime” kłuje moje błony bębenkowe, powodując jednocześnie ból i przyjemne łaskotanie. Miałem niewątpliwą przyjemność recenzować debiut tych Szwedów, więc gdy w moje łapy trafiło kolejne wydawnictwo, mocno się ucieszyłem. Choć nie da się ukryć, że „NekroRegime” jest płytą inną. Na debiucie mieliśmy typowe black/death metalowe mielenie ciała razem z kośćmi. Tu też jest coś takiego, ale nie w takiej ilości. Więcej tu posępnych melodyjek czy wręcz diabelskiego rock’n’rolla. Jest też trochę wolniej i bardziej przestrzennie. Dobra – „przestrzennie” to złe słowo, chodziło mi jednak o to, że muzyka jest bardziej czytelna. Ale dalej słucha się tego grania znakomicie. Szczególnie warto wspomnieć o wolaku. Zajebisty gardłowy terminujący również w Craft, czyli pan Mikael Nox robi kapitalną robotę. Zimne i złowieszcze woxy na tej płycie to zdecydowanie jeden z najmocniejszych jej punktów. W zasadzie to ciężko mi wskazać jakikolwiek słaby punkt. Mimo że jest to granie o nieco innej motoryce, to poziomem zła wcale nie ustępuje „Death Metal Holocaust”. Daje taką samą ocenę, bo tak samo dobrze robi mi ten materiał. Jeśli jeszcze nie znacie Omnizide, to musicie poznać.

Naprawdę znakomite granie dla maniaków gwoździ, ćwieków i jedzenia surowych kotów na śniadanie. Spoiler alert: może być kult!

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Himmelstrasse (330ft)  
2. The Return of the Loving Dead  
3. Walls of Flesh  
4. Doomsday Revelations  
5. Deathwomb  
6. NekroRegime  
7. Nekromantik  
8. Shockwaves  
9. Devil in Me
Autor

782 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *