Oksennus  Valkoinen jättiläinenWydawca: Gravplass Propaganda

Kurwa, nie wiem dlaczego (może ze względu na kraj, z którego pochodzi Oksennus), ale okładka kojarzy mi się z Buką, która nagle przeszła na hinduizm, haha. Jak każde genialne, acz niezrozumiane dziecko mam wybujałą wyobraźnię.

Muzycznie jednak średnio można by podciągnąć Oksennus pod soundtrack do Muminków. Chyba, że książka nosiła by tytuł „Paranoja i zagłada w Dolinie Muminków” – wtedy tak. „Valkoinen jättiläinen” to bowiem zasadniczo metal śmierci, ale unurzany w LSD i doom metalu. Tak mi się wydaje. Do klasycznego, powolnego doom/death metalu dodano bowiem sporo „odjazdów”, tworzących chorą atmosferę. Nie cały czas oczywiście, ale skutecznie zakorzeniło się to w mojej świadomości. Taśma ma niemal czterdzieści minut i przez cały ten czas Oksennus rzyga (nazwa bowiem oznacza podobno ni mniej ni więcej tylko wymiociny) na Was smołą, w której wyłowić możecie gdzieniegdzie drobinki opiatów. Nie od dziś wiadomo, że Finlandii to nie zamieszkują do końca ludzie normalni. Co słychać na „Valkoinen jättiläinen”. Chwilami brzmi to tak, jakby naćpane Winter – co osobiście bardzo mi pasuje! Oprawione w surowe brzmienie, typowe dla demówek nagranych w garażu czy piwnicy. Bardzo ciekawa to muzyka i chętnie sięgnąłbym po inne ich wydawnictwa, bo jest na czym ucho zawiesić.

Nie za krótka ta recenzja? No, może trochę. Ale to co najważniejsze chyba w niej zawarłem. Dziwny doom/death metal, ale zdecydowanie wart nawiązania z nim bliższej znajomości. I bardzo dobry debiut.

Ocena: 8/10

Tracklist:

Side A
1. Venehautaus  
2. Organogeneesi  
3. Maailmantekijät  
Side B
4. Arwotuxia  
5. Lintujen luonnosta  
6. Kryptosporidioosi