Ohtar „Emptiness”

Wydawca: Lower Silesian Stronghold

Oh nie! Na Kejosie pojawiła się kolejna kontrowersyjna recenzja! Której NIE musicie czytać. Jednak komputerowych obrońców moralności pragnę poinformować, że nie jest to pierwsza recenzja tego hordu na naszym portalu. Ba, Oracle wypowiadał się nawet bardzo ciepło na temat poprzedniego albumu.

Jednak to było 3 lata temu. Jak jest teraz? Wspaniale moi mili. Aż musiałem podnieść moją prawą dłoń na wysokość oczu, żeby… podgłośnić moją Yamache, bo znajduje się bardzo wysoko na półce, a takiego depresyjnie obrzydliwego grania nie można słuchać po cichu. “Emptiness”, bo tak zowie się nowy album jest swoistą kontynuacją “Eutanazji Istnienia”. Tylko tutaj wszystkiego jest więcej I lepiej. Tak jak kiedyś wspominał Oracle: cała ta pogarda dla człowieka, defetyzm i brak nadziei na lepsze jutro jest niemal namacalny. Można faktycznie poczuć obrzydzenie do gatunku ludzkiego. Wszystkich tych wolnych riffów w słucha się wprost przyjemnie (jeśli można to tak nazwać). A wszystkie te skrzeki oraz piwniczne wyziewy z gardła Necro dopełniają tylko pejzaż zniszczenia. Mówcie, co chcecie, ale Ohtar wspiął się na wyżyny, jeśli chodzi o klimat. Jest on tutaj po prostu nie do zajechania. Dźwiękowo jest równie bardzo dobrze, ale nie na tyle cukierkowo by zatraciło to swój piwniczny klimat.

Jeśli kogoś nie szczypie pupa na hasło Ohtar, bądź szuka naprawdę porządnego zgniłego depresyjnego grania to jest to strzał w dziesiątkę. Płyta odkąd do mnie przyszła to nieprzerwanie kręci się w odtwarzaczu. Taki to dobry strzał.

Ocena: 8/10

Tracklista:

1.Zdegenerowane zmartwychwstanie

2.Pustka

3.Sen martwy alkoholika

4.Schizofrenia zdartych do krwi palcow…,

5. Zdradliwe weze nadziei

Autor

162 tekstów dla Chaos Vault

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *