Nuclear Thorn „Bellum – Filia Diaboli” i „Ritual of Thorn Mutilation”

Nuclear Thorn  Ritual of Thorn MutilationDostałem taki dwupak, promocja taka była, że do jednej recenzji przesłano krążki dwa – jakby nie patrzył, bardzo dobry układ. Nie będę więc rozbijał się na dwie krótkie recenzje – skondensuję swoje przemyślenia jak pomidory w puszce i zamknę się w jednej.

Kurwa, czas chyba mniej pić przy opisywaniu muzyki. Dobra, do rzeczy – zespół nazywa się Nuclear Thorn, pochodzi z Bytomia i nakurwia black metal. Otwieram pudełko i patrzę, a tam w składzie Morfeus i FNRS (kurwa, serio…?). Starsze z wydawnictw zatytułowane „Bellum – Filia Diaboli”, które mi się dostało, jest z 2012 roku – fajnie wydane, w digipacku, zawiera dwa kawałki studyjne i dwa kawałki live. W środku zaś dostajemy surowy i tradycyjny black metal a’la Darkthrone z wczesnego okresu i na przykład takiego „Transilvanian Hunger”. Nie mogę powiedzieć, żeby jakoś mnie porywało, no ale nie mogę też powiedzieć, że chujnia. Choć przyznam szczerze, że kawałki live trącą lekko członkiem, bo mają strasznie kiepskie brzmienie. Numery są dość proste, czasem może trochę zbyt chaotyczne. No taka sobie ta EPka, jeśli mam być szczery. Ale szczęśliwie – niezbyt długa. Kilkanaście minut. Więc zmieniam materiał w odtwarzaczu na nowszy, wydany końcem 2014 roku „Ritual of Thorn Mutilation”. Od razu lepiej. Przede wszystkim tutaj Nuclear Thorn udowadnia, że nie trzeba mieć spieprzonego brzmienia, by było podziemnie, hehe. Może i jest krócej, bo numery tylko trzy, ale słucha mi się tego z większą przyjemnością. Co prawda nie ma tu większej rewolty stylistycznej, ale jednak całość brzmi jakby dojrzalej, kompozycje są jakby bardziej klarowne i przemyślane. A wciąż po black metalowemu jadowite. Nadal jest szybko, ale nie stanowi to teraz głównego przekazu Nuclear Thorn. Jest porządnie, na pewno nie jest wybitnie, ale słychać postępy zespołu.

Można mieć na oku Nuclear Thorn, bo słychać u nich progres. Pewnie jakby więcej i częściej bluźnili na żywo, może wieść o nich rozeszłaby się szerzej. Trzymam za to kciuki.

Ocena: 5/10 i 7/10

Tracklist:

„Bellum – Filia Diaboli”

1. Destroying the Monument of the Tyrant God  
2. Bellum – Filia Diaboli  
3. Artificial Existence  
4. Burden of Death

„Ritual of Thorn Mutilation”

1. Purification  
2. Gates of Nothingness  
3. The Ultimate Scorn

 

 

Autor

12135 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *