Non Opus Dei „Eternal Circle”

Wydawca: Witching Hour Productions

Non Opus Dei jest jednym z najbardziej nietuzinkowych zespołów, jakie nosiła polska ziemia. Każda ich płyta ma swoją własną tożsamość, w każdą trzeba się wgryzać z osobna. Nie dziwię się więc wcale, że zanim zabrałem się za tą recenzję upłynęły niespełna trzy miesiące.

„Eternal Circle”, bo taką nazwę nosi najnowszy krążek Olsztynian, ponownie przynosi nam dawkę muzycznych labiryntów, zalawirowań i korytarzy i ponownie większość z słuchaczy nie była w najmniejszym stopniu przygotowana na to, co przedstawił nam Klimorh i spółka. Ja na przykład nie byłem. Spodziewałem się na przykład, że Non Opus Dei pójdzie jeszcze dalej w klimaty z „The Constant Flow”. I po włączeniu „Eternal Circle” niespodzianka – muzyka stała się jakby prostsza, bardziej bezpośrednia, zespół zwiększył intensywność przekazu kosztem mnogości rozwiązań stylistycznych, zwłaszcza w kwestii wokalu (nad czym akurat w tym przypadku niestety ubolewam), bo nie ma już tutaj takiej różnorodności, Klimorh ograniczył się jedynie do typowego blackowego skrzeku, skądinąd bardzo dobrego. Sama muzyka zaś nadal jest pokręcona, bardzo niespokojna i gwałtowna, niemniej jakby ramy, w których porusza się Non Opus Dei stały się ciut ciaśniejsze. Błędem byłoby jednak stwierdzić, że „Eternal Circle” jest łatwiejszym albumem – nadal wymaga on wielu przesłuchań, by móc napisać o nim coś konkretnego. Nie oznacza to jednak, że płyta jest zła – bynajmniej, zespół ponownie stworzył kawał potężnej i cholernie inteligentnej muzyki, dosadniejszej niż poprzednie dokonania. W zasadzie od pierwszego do ostatniego numeru Non Opus Dei prowadzi nas ścieżką, którą rzadko kiedy dotykała black metalowa stopa – czyli w tej akurat kwestii nic się nie zmieniło. Masa następujących po sobie riffów, niekiedy bardzo chaotycznie, niemniej jednak w ogólnym ujęciu tworzących zgraną całość, kolokwialnie zwaną kontrolowanym chaosem. Standardowo już w przypadku Non Opus Dei ta muzyka wciąga i zmusza do wciskania klawisza ‘repeat’ raz za razem. I tak toczy się to koło…

Olsztyński band stworzył ponownie płytę, która zamknięta w obrębie black metalu, stara się wymykać jego konwencjom. Może nie tak zdecydowanie jak wcześniej, niemniej jednak cały zespół potrafi zarówno zaskoczyć, zafrapować jak i po prostu zdrowo przyłoić.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Woda Dla Umarłych

2. The Prisioner Of The Worlds

3. Demon Nietzschego

4. Dark Nebula

5. Przystrojona Słońcem

6. Death Hussar Legions

7. Point Zero

8. Galaxy In Her

9. Until The Wheel Stops
Autor

10998 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • moim zdaniem w tym roku w Polsce nie wydano lepszej płyty w kategorii BM, tej płyty trzeba posłuchać!!! Dla mnie Non Opus Dei na tym albumie osiągnęło absolut 10/10 !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *